Arsenal ustalił cenę za Viktora Gyökeresa: chce odzyskać 55 mln funtów, które wydał na napastnika. Szwedem interesują się kluby z Włoch, Hiszpanii oraz Premier League, a jego renoma w Europie może pomóc w przyciągnięciu kolejnych chętnych szukających wzmocnień w ataku.
Jak informuje Football Insider, Arsenal oczekuje zwrotu pełnej kwoty, jeśli Gyökeres zdecyduje się na odejście w ciągu najbliższych 12 miesięcy. W klubie z północnego Londynu panuje przekonanie, że wycena na poziomie 55 mln funtów raczej przyciągnie zainteresowanych, niż ich odstraszy. 28-latek nie zdołał w tym sezonie wywalczyć stałego miejsca w zespole Mikela Artety i ma być sfrustrowany ograniczonym czasem gry.
Odejście latem bardziej prawdopodobne
W poprzednim sezonie – swoim debiutanckim w północnym Londynie – Gyökeres, były napastnik Coventry City, strzelił 21 goli we wszystkich rozgrywkach. Choć jego występy spotykały się czasem z krytyką, skuteczność potwierdziła, że potrafi zaznaczyć swoją obecność po powrocie do angielskiej piłki. W obecnych rozgrywkach zagrał dziewięć razy, spędzając na boisku łącznie 345 minut, i zaliczył jedną asystę. W Premier League uzbierał zaledwie 80 minut.
Napastnik spadł w klubowej hierarchii, a w planach Artety wyżej stoją obecnie notowania Kaia Havertza. Niemiec został wybrany kosztem Gyökeresa na finał Ligi Mistrzów. Jeśli sytuacja Szweda się nie zmieni, może on poważnie rozważyć swoją przyszłość, a odejście po tym sezonie staje się coraz bardziej realnym scenariuszem. Arsenal nie zamierza jednak łatwo godzić się na transfer już w styczniu.
Arteta chce utrzymać skład na resztę sezonu, a klub wolałby najpierw znaleźć i sprowadzić następcę Szweda. Taka strategia może przesunąć rozmowy transferowe na lato, gdy zainteresowane zespoły będą miały lepszą okazję do negocjacji. Wcześniej o sytuację Gyökeresa pytały Milan i Juventus, a Milan rozważał wypożyczenie. Arsenal nie chciał jednak oddawać go tymczasowo. Przenosiny do jednego z tych klubów mogłyby dać Szwedowi wiodącą rolę, której brakuje mu w Arsenalu. Odzyskanie 55 mln funtów ograniczyłoby finansowe skutki stosunkowo krótkiego pobytu napastnika w klubie.
