Arsenal jest coraz bliżej sfinalizowania jednego z najgłośniejszych transferów letniego okna. Londyński klub intensyfikuje rozmowy ze Sportingiem Lizbona w sprawie Viktora Gyokeresa i – jak donoszą media – osiągnął już porozumienie z samym piłkarzem. Do ustalenia pozostaje jeszcze tylko kwota, która zadowoli Portugalczyków.
Gyokeres wybrany zamiast Seski
Od kilku tygodni Arsenal analizował różne opcje wzmocnienia linii ataku. W grze pozostawał także Benjamin Sesko, jednak ostatecznie to Gyokeres znalazł się na szczycie listy życzeń Mikela Artety. Według doniesień belgijskiego dziennikarza Sashy Tavolieriego, klub z Emirates Stadium jest już na "ostatniej prostej" w negocjacjach ze Sportingiem.
Londyńczycy mieli już uzgodnić z napastnikiem warunki pięcioletniego kontraktu. Sam zawodnik naciska na transfer, mając poczucie, że Sporting nie dotrzymał dżentelmeńskiej umowy pozwalającej mu odejść za rozsądną cenę.
Sporting twardo negocjuje
Prezydent Sportingu, Frederico Varandas, zapewnił, że klub nie zamierza żądać pełnej klauzuli odstępnego, ale nie odda też zawodnika za „promocyjną” kwotę. – Viktor nie odejdzie za 60 milionów euro plus 10 w bonusach. Po prostu nie odejdzie – powiedział w rozmowie z portugalskimi mediami.
Varandas podkreślił, że klub rozumie ambicje zawodnika, ale oczekuje uczciwej wyceny. Wskazał przy tym przykłady innych piłkarzy, jak Martin Zubimendi czy Matheus Cunha, których transfery osiągały poziom 65–75 milionów euro. W jego opinii Gyokeres prezentuje wyższą wartość sportową niż oni.
Gwiazda portugalskiej ligi chce zmiany otoczenia
Gyokeres ma za sobą znakomity sezon – zdobył aż 39 bramek w 33 meczach ligowych, co czyni go nie tylko liderem strzelców w Portugalii, ale i najlepszym ligowym snajperem w całej Europie. Nic dziwnego, że czuje się gotowy na nowy etap kariery.
Według Fabrizio Romano piłkarz czuje się przez Sporting zawiedziony i zmęczony całą sytuacją. Miał poinformować klub, że nie zamierza wracać do Lizbony i nie planuje już gry w zielono-białych barwach.
Transfer Gyokeresa może zamknąć temat sprowadzenia Benjamina Seski, który również był łączony z Arsenalem. Klub najwyraźniej postawił wszystko na jedną kartę i zamierza uczynić ze Szweda nowego lidera ofensywy.
