Real Madryt pokonał Benfikę 1:0 w Lidze Mistrzów, notując najbardziej solidny występ od miesięcy. To szóste zwycięstwo z rzędu drużyny Alvaro Arbeloi, biorąc pod uwagę pięć wcześniejszych wygranych w LaLiga.
Obraz gry Realu Madryt zmienił się drastycznie w porównaniu do meczu w Lizbonie sprzed trzech tygodni. Wtedy zespół wyglądał na rozbity i miał ogromne problemy w defensywie. Teraz Thibaut Courtois przeżył spokojny wieczór, broniąc jedynie wczesny strzał Fredrika Aursnesa. O sukcesie przesądził Vinicius Junior, ale to środek pola zdominował rywala. Arda Guler, Fede Valverde, Aurelien Tchouameni i Eduardo Camavinga stworzyli elastyczną platformę, która pozwoliła bocznym obrońcom na odważne ataki, a napastnikom na grę wysokim pressingiem.
Dobra forma zespołu rodzi jednak pytanie o rolę, jaką otrzyma Jude Bellingham. Anglik leczy obecnie uraz ścięgna podkolanowego, który może wykluczyć go z gry do połowy marca. Arbeloa musi zdecydować, czy Bellingham zastąpi Arda Gulera w roli łącznika między formacjami, czy wejdzie głębiej w miejsce Valverde lub Camavingi. Bellingham jest zawodnikiem nastawionym bardziej ofensywnie niż wspomniana dwójka, co wymusi na trenerze wybór między jego naturalnym instynktem a obecną dyscypliną taktyczną środka pola.
Kluczem do balansu w ostatnich meczach była współpraca Tchouameniego z partnerami, w tym z Deanem Huijsenem, którzy błyskawicznie odzyskiwali piłkę po stratach. Jeśli Bellingham wróci do składu, Arbeloa może stanąć przed koniecznością przekonania go do ograniczenia ofensywnych zapędów na rzecz Gulera. Inną opcją jest postawienie na bardziej bezpośredni styl gry, w którym Anglik zajmie miejsce tureckiego talentu. Każda z tych decyzji wpłynie na strukturę, która w ostatnich tygodniach zaczęła przynosić Realowi Madryt oczekiwaną stabilizację.
