Andy Murray wraca do Waszyngtonu po raz pierwszy od 2023 roku, ale tym razem w zupełnie nowej roli. Szkocka legenda tenisa pojawiła się na kortach Mubadala DC Open jako trener Jacka Drapera. Jak donoszą media, obaj zostali zauważeni podczas wspólnych treningów, co potwierdza kontynuację ich współpracy rozpoczętej podczas sezonu na trawie.
Wspólna praca Murraya i Drapera przyniosła już pierwsze efekty podczas turnieju w Eastbourne, gdzie młodszy z Brytyjczyków dotarł do półfinału. Choć kontuzja wykluczyła Drapera z Wimbledonu, co stawiało pod znakiem zapytania dalszy sens tej koalicji, duet postanowił spróbować sił na twardych kortach w Ameryce Północnej. Sytuacja Drapera jest obecnie trudna, ponieważ zajmuje on dopiero 147. miejsce w rankingu ATP, co zmusza go do liczenia na dzikie karty lub przebijania się przez kwalifikacje.
Murray walczy z demonami przeszłości w USA
Dla Murraya powrót do Waszyngtonu ma wymiar symboliczny, ponieważ jako zawodnik nigdy nie czuł się tu komfortowo. Mimo trzech tytułów wielkoszlemowych i złota olimpijskiego, jego bilans w stolicy USA to zaledwie osiem zwycięstw i pięć porażek. To skuteczność na poziomie 61,54 proc., co jest wynikiem znacznie gorszym niż w przypadku jakiegokolwiek innego turnieju rangi Masters rozgrywanego na amerykańskim hardzie. Teraz Szkot liczy, że sukcesy jego podopiecznego pozwolą mu ostatecznie rozliczyć się z tymi statystykami.
Stawka turnieju w Waszyngtonie jest dla Drapera ogromna, gdyż dobry występ może przekonać organizatorów US Open do przyznania mu dzikiej karty. Brytyjczyk, który w przeszłości był już w półfinale nowojorskiego szlema, po serii urazów zanotował bolesny spadek w zestawieniu. Pod okiem Murraya ma odzyskać rytm meczowy i udowodnić, że wciąż stać go na rywalizację z czołówką, zaczynając od zmagań zaplanowanych na przełom lipca i sierpnia 2026 roku.
