Hiszpańskie i włoskie media donoszą, że aż pięć klubów poważnie rozważa sprowadzenie utalentowanego Argentyńczyka, Alejandro Garnacho. Wśród nich znajduje się m.in. FC Barcelona, która chce wykorzystać niepewną sytuację młodego skrzydłowego w ekipie Rubena Amorima.
Garnacho w oczach wielkich europejskich marek
W sezonie 2024/25 Garnacho wystąpił w 56 meczach, zdobywając 11 bramek i notując 10 asyst. To imponujący dorobek jak na 20-latka, który wciąż uczy się seniorskiego futbolu na najwyższym poziomie. Nie przeszkadza to jednak topowym klubom w Europie w intensywnym monitorowaniu jego sytuacji. Oprócz Barcelony, zainteresowanie przejawiają także Napoli, Atletico Madryt, Juventus oraz Bayer Leverkusen.
W styczniu Napoli miało już złożyć przynajmniej jedną ofertę, która została odrzucona. Chelsea również wykazywała chęć transferu Garnacho, ale obecnie londyńczycy skupiają się raczej na pozyskaniu Jamie’ego Gittensa z Borussii Dortmund.
Wątpliwości co do miejsca w drużynie Amorima
W obecnym układzie taktycznym Rubena Amorima Garnacho jest ustawiany bardziej centralnie, często jako „wąska dziesiątka” — rola, która nie do końca odpowiada jego profilowi. Największe atuty Argentyńczyka widoczne są wtedy, gdy może operować na skrzydle, wykorzystując swoją dynamikę, drybling i bezpośredniość.
Tymczasem media donoszą, że latem Manchester United planuje pozyskać dwóch specjalistów do gry na pozycji klasycznej dziesiątki, co może ograniczyć minuty Garnacho na jego ulubionych pozycjach.
Garnacho: przyszłość czy towar na sprzedaż?
Łącznie Garnacho rozegrał dla Manchesteru United już 142 spotkania, w których zdobył 26 bramek i zaliczył 22 asysty. Takie liczby w tym wieku czynią go jednym z najcenniejszych młodych zawodników w Europie. Choć zdarzają mu się momenty nieregularności, trudno wymagać pełnej stabilności od 20-latka, który dopiero wchodzi na poważnie do świata wielkiej piłki.
Decyzja o jego ewentualnej sprzedaży będzie testem dla nowych władz sportowych United — czy klub myśli długofalowo, czy ulegnie pokusie szybkiego zastrzyku finansowego.
Finał Ligi Europy może być kluczowy
Na razie Garnacho pozostaje z drużyną na kluczowy etap sezonu. Choć w nadchodzącym meczu ligowym z Chelsea może usiąść na ławce, nie powinno go zabraknąć w składzie na finał Ligi Europy przeciwko Tottenhamowi Hotspur. Tam może nie tylko pomóc „Czerwonym Diabłom” sięgnąć po trofeum, ale też mocno wpłynąć na swoją wartość rynkową.
