Carlos Alcaraz wyrasta na faworyta niedzielnego finału w Monte Carlo, choć sam studzi nastroje przed starciem z Jannikiem Sinnerem. Jak donoszą media, będzie to już siedemnasty odcinek ich wielkiej rywalizacji. Obaj tenisiści zdominowali męski tour, wygrywając dziewięć ostatnich turniejów wielkoszlemowych.
Hiszpan prowadzi w bezpośrednich starciach 10-6 i wygrał cztery z sześciu ubiegłorocznych pojedynków, w tym finały French Open oraz US Open. Mimo to Alcaraz zachowuje czujność, przypominając, że ostatni mecz w ATP Finals padł łupem Włocha. Siedmiokrotny mistrz wielkoszlemowy podkreśla, że przeciwko takiemu rywalowi jak Sinner nie ma wyraźnego faworyta, a porażka jest możliwa na każdej nawierzchni. Zawodnicy nieustannie podnoszą swój poziom, gdy stają po przeciwnych stronach siatki.
Bitwa o tron i dominacja na mączce
Niedzielny pojedynek ma kolosalne znaczenie dla układu sił w światowym tenisie, ponieważ zwycięzca zagarnie fotel lidera rankingu ATP. Alcaraz czuje się na mączce wyjątkowo pewnie, wygrywając trzy z czterech dotychczasowych spotkań z Sinnerem na tej nawierzchni. W pamięci kibiców zapadł szczególnie finał Roland Garros z 2025 roku, w którym Hiszpan obronił trzy piłki meczowe. Sinner, który w półfinale odprawił Alexandra Zvereva, traktuje ten mecz jako kluczowy sprawdzian formy przed nadchodzącym turniejem w Paryżu.
Sinner przyznaje, że konfrontacja z Alcarazem da mu niezbędne informacje o tym, nad jakimi elementami gry musi jeszcze popracować. Włoch wygrał z Hiszpanem na korcie ziemnym tylko raz, podczas turnieju w Umag w 2022 roku. Od tego czasu Alcaraz triumfował w Rzymie oraz dwukrotnie podczas French Open. Obaj gracze udowadniają, że nie są superbohaterami i miewają słabsze momenty, jednak ich regularność sprawiła, że od dłuższego czasu nikt inny nie jest w stanie włączyć się do walki o najwyższe cele.
