Carlos Alcaraz i Jannik Sinner zdominowali światowy tenis, wygrywając dziewięć ostatnich turniejów wielkoszlemowych z rzędu. Hiszpan właśnie dołożył do swojej kolekcji siódmy tytuł, triumfując w Australian Open 2026. Jak donoszą media, eksperci wciąż spierają się, czy młodzi mistrzowie faktycznie grają lepiej niż Roger Federer, Rafael Nadal, Novak Djoković i Andy Murray w swoich najlepszych latach.
Jamie Delgado, który prowadził Murraya do pozycji lidera rankingu, uważa, że dekadę temu czołówka była silniejsza. Jego zdaniem zawodnicy tacy jak Juan Martin del Potro, Stan Wawrinka czy Tomas Berdych stanowili większe zagrożenie dla liderów niż obecni gracze z top 15. Choć Alcaraz i Sinner są niesamowici, Delgado twierdzi, że poziom w ćwierćfinałach i półfinałach był kiedyś wyższy. Dawniej faworyci mieli łatwiejsze pierwsze rundy, ale decydujące fazy turniejów wymagały wejścia na nieosiągalny dziś pułap.
Legenda ostrzega młode gwiazdy
Greg Rusedski zgadza się z tą opinią i apeluje do młodszych tenisistów, by odważniej rzucili wyzwanie dominatorom. Wskazuje na Bena Sheltona i Jacka Drapera jako tych, którzy muszą gonić czołówkę. Rusedski podkreśla, że Novak Djoković wciąż pozostaje w grze mimo 38 lat na karku. Według niego cała szóstka, wliczając Alcaraza i Sinnera, w szczytowej formie mogłaby wygrywać ze sobą nawzajem każdego dnia, co czyni ich absolutnymi legendami dyscypliny.
Obecnie Alcaraz ma na koncie siedem tytułów wielkoszlemowych i goni rekordy Wielkiej Trójki, która przekroczyła barierę 20 triumfów. Mimo poprawy ogólnego poziomu zawodników z miejsc 30-50 w rankingu ATP, Delgado podtrzymuje, że jakość gry w najważniejszych meczach sprzed lat była trudna do powtórzenia. Rywalizacja między nową generacją a wciąż aktywnym Djokoviciem definiuje obecny układ sił w męskim tourze.
