Adrian Newey oficjalnie rozpoczął pracę w Aston Martin i od razu rzucił nowe światło na proces projektowania bolidu AMR26. Legendarny inżynier przyznał, że kluczowe pomysły zrodziły się w jego głowie jeszcze podczas przymusowego urlopu.
Podczas prezentacji nowego bolidu na sezon 2026 Newey potwierdził, że czas spędzony poza biurem Red Bulla od kwietnia 2024 roku poświęcił na analizę nowych przepisów technicznych. Choć kontrakt zabraniał mu kontaktu z nowym zespołem przed 2 marca 2025 roku, nikt nie mógł powstrzymać go przed samodzielnym szkicowaniem. Brytyjczyk usiadł do czystej kartki, by od podstaw przemyśleć rozwiązania aerodynamiczne, które przedstawił projektantom Aston Martin zaraz po wejściu do fabryki. Cały zespół uznał tę filozofię za obiecującą i to właśnie ona stała się fundamentem prac nad nową maszyną.
Sytuacja ta przypomina rok 1997, kiedy Newey przechodził z Williamsa do McLarena. Wtedy również, siedząc w domu z ołówkiem w ręku, opracował koncepcję bolidu MP4-13, który rok później zdominował stawkę w rękach Mika Hakkinena. Choć początkowe testy w tunelu aerodynamicznym dawały gorsze wyniki niż projekty zastanego zespołu, Newey przeforsował kluczowe detale, takie jak dłuższy rozstaw osi czy specyficzny kształt podwozia. Dziś inżynier stosuje tę samą metodę pracy w ciszy, używając ołówków automatycznych 0.7 mm do szkiców i 0.3 mm do precyzyjnych rysunków technicznych na folii.
Czy AMR26 okaże się równie rewolucyjny co McLaren sprzed blisko trzech dekad? Formuła 1 stała się znacznie bardziej skomplikowana, a zasoby aerodynamiczne są nieporównywalnie większe niż w latach 90. Newey podkreśla jednak, że około 25 procent czasu spędza na ogólnych układach konstrukcyjnych, szukając kompromisów między mechaniką a aerodynamiką. Tym razem inżynier mógł skupić się wyłącznie na technologii – w przeciwieństwie do czasów w McLarenie, nie musiał tracić energii na kłótnie z szefem o kolor ścian w swoim nowym gabinecie.
