W Madrycie wrze: atmosfera wokół Rodrygo zagęszcza się z dnia na dzień. Mimo zapewnień piłkarza, że nie zamierza opuszczać „Królewskich”, coraz więcej wskazuje na to, że Brazylijczyk może być na wylocie. Sytuacja na linii klub-zawodnik staje się coraz bardziej napięta, a kluczowa rozmowa z Xabim Alonso zbliża się wielkimi krokami... Niektórzy twierdzą, że to już tylko kwestia czasu. O lidze angielskiej mówi się coraz głośniej, a licznik ofert już bije.
W skrócie:
- Rodrygo, mimo deklaracji lojalności wobec Realu Madryt, coraz częściej postrzegany jest w klubie jako problem, a nie rozwiązanie.
- Nad transferem pracuje już kilka renomowanych klubów, m.in. Arsenal, Liverpool czy Bayern. Londyńczycy mają być gotowi wyłożyć na stół nawet 90 milionów euro.
- Decydująca rozmowa z trenerem Xabim Alonso dopiero przed Brazylijczykiem. Jeśli nie znajdzie się dla niego miejsca, Rodrygo odejdzie — byle mógł wybrać swój nowy klub.
Rodrygo — problem czy ofiara polityki Realu?
Po ostatnich meczach trudno mówić o beztroskiej atmosferze w szatni „Królewskich”. Rodrygo, choć zaczął turniej Klubowych Mistrzostw Świata jako podstawowy zawodnik w starciu z Al Hilal, szybko stracił zaufanie szkoleniowca. Przez następne spotkania praktycznie nie pojawiał się na boisku: ledwie 24 minuty z Salzburgiem i symboliczną obecność z Borussią Dortmund. Łącznie zebrał... 92 minuty w sześciu grach. Absurdalnie mało jak na gracza tej klasy i potencjału.
Kibice i dziennikarze pytają: czy to chwilowa ławka czy sygnał, że dla Rodrygo już nie ma przyszłości na Bernabéu?
Warto przywołać, jak wygląda ostatni etap sezonu w wykonaniu Brazylijczyka:
- Po finale Copa del Rey z Barceloną Rodrygo zniknął z radaru, a powiedziano o nim wszystko: wirus żołądkowy, strata 5 kilogramów, blokada psychiczna związana z niemocą strzelecką (od marca bez gola).
- W przerwie, zamiast leczenia kontuzji, wybrał reset i zabawę z dziećmi w Brazylii. Efekty? Według samego zawodnika — poprawa samopoczucia („Feliz”, jak napisał w socjal media).
Rynek szaleje: Arsenal czy Bayern? A może... zostanie?
Napięcie dociera do punktu krytycznego. Real Madryt nie daje jednoznacznych sygnałów, ale coraz częściej słychać, że to czas na rozstanie. Londyński Arsenal gotowy rzucić na stół 90 milionów euro — i nie jest jedyny. O transferze myśli także Liverpool czy Bayern Monachium. Rodrygo, choć oficjalnie się nie przyznaje, jest świadomy, że świat futbolu zaczyna go rozliczać z minut, bramek i... potencjału, który niewykorzystany staje się ciężarem.
Kluczowe może być jednak, co powie Xabi Alonso — czy znajdzie dla Rodrygo miejsce w swoim projekcie, czy też poda mu rękę na do widzenia? Warunek Brazylijczyka jest jasny: rozstanie tak, ale tylko jeśli sam wybierze klub, do którego trafi. Arsenal wydaje się wygrywać ten wyścig, ale finał dopiero przed nami.
Wielka niewiadoma, presja kibiców i możliwość zarobienia wielkich pieniędzy. Real Madryt trzyma asa w rękawie, a przyszłość Rodrygo rysuje się coraz bardziej mgliście. Czy to będzie spektakularne rozstanie, czy jednak nowy rozdział z madryckiego łabędzia? Rozmowa, która rozstrzygnie los „białego bociana”, dopiero przed nami.
