Inter Miami, który walczy o swój pierwszy tytuł MLS Cup, jednocześnie stawia sobie za cel zdobycie tegorocznego Leagues Cup, turnieju który klub wygrał już w 2023 roku, krótko po dołączeniu do zespołu Lionela Messiego. Argentyński mistrz świata błysnął w sobotnim meczu, strzelając dwa gole w wyjazdowym zwycięstwie 5-1 nad New York Red Bulls. Zespół prowadzony przez Davida Beckhama pokazuje, że mimo napiętego terminarza, ich apetyty na trofea tylko rosną.
W skrócie:
- Inter Miami celuje w zwycięstwo zarówno w MLS Cup, jak i w Leagues Cup
- Drużyna rozegrała pięć meczów MLS w ciągu ostatnich 15 dni
- Messi zdobył dublet w sobotnim zwycięstwie 5-1 nad New York Red Bulls
Messi prowadzi "Czaple" do wielkich zwycięstw
Napięty terminarz nie odstrasza zespołu z Florydy. W samym lipcu rozegrali oni pięć spotkań w ramach MLS w ciągu zaledwie 15 dni. Sobotni mecz przeciwko New York Red Bulls zakończył się imponującym zwycięstwem 5-1, w którym dubletami popisali się Messi i Telasco Segovia, a jedną bramkę dorzucił Jordi Alba. To pokazuje, że nawet przy wyczerpującym harmonogramie, "Czaple" potrafią demonstrować swoją dominację na boisku.
Inter Miami już niedługo rozpocznie zmagania w Leagues Cup, gdzie zagrają trzy mecze fazy grupowej między 31 lipca a 7 sierpnia. To dodatkowe obciążenie dla zespołu, który jednak nie zamierza rezygnować z żadnych celów. Przypomnijmy, że Leagues Cup to turniej, który Miami wygrało w zeszłym roku, wkrótce po dołączeniu Messiego do klubu.
"Z Messim możemy wygrać wszystko"
Nastroje w szatni są bardzo optymistyczne, co potwierdził Telasco Segovia w rozmowie z dziennikarzami po zwycięstwie nad Red Bulls:
"Tak, bo mamy najlepszego na świecie, najlepszego wszech czasów - Lionela Messiego, i jesteśmy gotowi walczyć i wygrać wszystko. Taki jest futbol. Nie ma wymówek. Dobrze się zregenerujemy, teraz mamy tydzień przerwy do następnego meczu, jesteśmy w dobrej formie i pokazaliśmy to dzisiaj."
Przed rozpoczęciem zmagań w Leagues Cup, Inter Miami czeka jeszcze jedno starcie w ramach MLS. 27 lipca zmierzą się z FC Cincinnati, co będzie ostatnim sprawdzianem przed turniejem. Biorąc pod uwagę aktualną formę Messiego i całego zespołu, fani "Czapli" mają powody do optymizmu. Pytanie tylko, czy organizm piłkarzy wytrzyma tak intensywny harmonogram, czy może ambicje klubu okażą się zbyt wygórowane?
