Beto może opuścić Goodison Park jeszcze przed zamknięciem letniego okna transferowego. Napastnik z Gwinei Bissau, za którego Everton zapłacił rok temu około 26 milionów funtów, przegrał rywalizację o miejsce w składzie i jest otwarty na zmianę otoczenia w poszukiwaniu regularnych występów na boisku.
Sytuacja zawodnika skomplikowała się po przyjściu Thierno Barry'ego. Nowy nabytek błyskawicznie zyskał zaufanie Davida Moyesa, strzelając gola w starciu z Crystal Palace oraz popisując się hat-trickiem w wygranym 4:0 meczu Carabao Cup przeciwko Preston North End. W tym samym spotkaniu Beto przesiedział pełne 90 minut na ławce rezerwowych. Po końcowym gwizdku spędził sporo czasu z kibicami, co w Anglii odebrano jako sygnał pożegnalny. Według informacji TEAMtalk, głównym kierunkiem dla napastnika jest powrót do Serie A, gdzie wcześniej z powodzeniem reprezentował barwy Udinese.
Fiorentina prowadzi stały dialog w sprawie transferu, mimo że jest bliska pozyskania Joshuy Zirkzee z Manchesteru United. Klub z Florencji przebudowuje swoją linię ataku, zwłaszcza że Moise Kean ma odejść do Como. W grze pozostaje również Leeds United. Zespół prowadzony przez Daniela Farke od dawna obserwuje Beto i może wrócić do rozmów, jeśli Everton oficjalnie wystawi go na listę transferową. Leeds rozważa też inne opcje, w tym Ziana Flemminga z Burnley, co tworzy ciekawą sieć powiązań na rynku.
Warunek konieczny: Everton szuka następcy
Mimo chęci odejścia zawodnika, zarząd Evertonu postawił twardy warunek. Klub nie wyda zgody na transfer, dopóki nie zabezpieczy następcy. Co ciekawe, na celowniku Davida Moyesa znalazł się wspomniany wcześniej Zian Flemming. Jeśli Everton zdoła go pozyskać, zielone światło dla Beto stanie się faktem. Choć klub z Liverpoolu może mieć problem z odzyskaniem pełnej kwoty 26 milionów funtów, wciąż oczekuje za swojego gracza znaczącej sumy.
