125 lat historii i ani jednego stadionu – kompromitacja Laporty i FC Barcelony

Jarosław ZającJarosław Zając
14 września 2025 10:36
125 lat historii i ani jednego stadionu – kompromitacja Laporty i FC Barcelony

Ambitny projekt rekonstrukcji legendarnego stadionu FC Barcelony miał być symbolem odrodzenia finansowego klubu i powodem do dumy dla wszystkich kibiców. Zamiast tego, przeobraził się w ciągnący się miesiącami koszmar organizacyjny. Blaugrana, która miała w niedzielę rozegrać mecz przeciwko Valencii na odnowionym Camp Nou, zamiast tego będzie zmuszona korzystać z małego, 6-tysięcznego stadionu przy swoim ośrodku treningowym.

W skrócie:

  • Przebudowa Camp Nou miała zakończyć się przed 125. rocznicą założenia klubu (listopad 2024), ale terminy były wielokrotnie przekładane
  • Projekt Espai Barca o wartości 1,5 miliarda euro miał być kluczem do naprawy finansowej klubu po katastrofalnym zarządzaniu poprzedniego prezydenta
  • Turecka firma budowlana Limak Construction, wybrana do realizacji projektu, posiadała doświadczenie w budowie tylko jednego stadionu na 25 tysięcy miejsc

Obietnice Laporty bez pokrycia

29 maja 2023 roku był dniem pełnym optymizmu na Camp Nou. Prezydent Joan Laporta, otoczony lokalnymi dygnitarzami i kluczowymi postaciami klubu, położył pierwszy kamień pod przebudowę jednego z najbardziej ikonicznych stadionów piłkarskich na świecie. Podczas uroczystości pochowano kapsułę czasu pod murawą, a uśmiechnięte twarze uczestników zdobiły niezliczone fotografie z wydarzenia.

"Od otwarcia Camp Nou w 1957 roku był on naszym domem i źródłem dumy dla wszystkich fanów Barcy, i chcemy, aby tak pozostało" - mówił wówczas rozpromieniony Laporta. "Nowy Spotify Camp Nou stanie się rzeczywistością, zbiorowym marzeniem wszystkich fanów Barcy, a jednocześnie będzie dziedzictwem dla naszych dzieci i wnuków".

Prezydent klubu zapowiadał, że stadion będzie gotowy na 125. rocznicę powstania klubu, przypadającą 29 listopada 2024 roku. "Kiedy wrócimy tutaj, będziemy silniejsi niż kiedykolwiek" - przekonywał. Jednak rzeczywistość okazała się znacznie bardziej brutalna. Ponad 10 miesięcy po pierwszym z kilku przegapionych terminów, odnowiony Camp Nou wciąż nie jest gotowy do ponownego otwarcia.

Finansowy ratunek i kolejne rozczarowania

Już w październiku 2021 roku Laporta opisywał Zwyczajne Walne Zgromadzenie klubu jako "jedno z najważniejszych w historii klubu". Barcelona znajdowała się wówczas w finansowym chaosie, wciąż licząc kolosalne koszty "poważnych zaniedbań" poprzedniego zarządu. Według Laporty, jego poprzednik, Josep Maria Bartomeu, pozostawił po sobie "najgorsze finanse w historii Barcy".

Prezydent mówił wówczas o pakietach refinansowania i renegocjacji kontraktów zawodników, aby natychmiast zaradzić dramatycznej sytuacji ekonomicznej. Argumentował jednak, że kluczem do pełnego uzdrowienia finansów jest ukończenie projektu Espai Barca - skoncentrowanego na transformacji Camp Nou i jego okolic.

"Jest to potrzebne od dłuższego czasu" - mówił. "Będziemy odpowiedzialni i prosimy o wotum zaufania, ponieważ jest to absolutnie niezbędne, aby rosnąć i konkurować z naszymi rywalami."

19 grudnia 2022 roku członkowie klubu przytłaczającą większością głosów poparli projekt wart 1,5 miliarda euro. Laporta nie krył zadowolenia: "To sukces dla wszystkich fanów Barcelony i dla wyjątkowości klubu. Jestem podekscytowany, gdy widzę makiety Camp Nou i nowej areny. To będzie krok naprzód w naszym życiu."

Problemy piętrzą się jak mury stadionu

Cztery miesiące po głosowaniu, lokalne władze udzieliły pozwolenia na rozpoczęcie prac nad projektem Espai Barca w czerwcu 2022 roku. Prace miały koncentrować się na "drugim i trzecim poziomie trybun, technologii, otoczeniu stadionu i zewnętrznym planowaniu urbanistycznym".

Barcelona ogłosiła również, że "proces przetargowy na roboty budowlane" został przyspieszony - przetarg miał zostać otwarty w lipcu i rozstrzygnięty "nie później niż w październiku". Jednak dopiero 9 stycznia 2023 roku Barca ogłosiła, że turecki wykonawca Limak Construction będzie odpowiedzialny za budowę nowej areny.

"Chcemy, aby Spotify Camp Nou został zbudowany w jak najkrótszym czasie i po najlepszej cenie: dwie rzeczy, które ta firma może zrobić" - mówiła wiceprezes Elena Fort dziennikarzom. "Prace rozpoczną się w czerwcu 2023 roku i wrócimy na Spotify Camp Nou przed 125. rocznicą".

Latem 2024 roku stało się jednak jasne, że Limak ma opóźnienia w realizacji harmonogramu, co oznaczało, że Barcelona miała niewielkie szanse na świętowanie swojego jubileuszu na własnym stadionie. Nieuchronnie pojawiły się pytania dotyczące kompetencji tureckiej firmy, która wcześniej zbudowała tylko jeden stadion - 25-tysięczną Mersin Arenę. Zauważono również, że wszyscy architekci, inżynierowie i konsultanci, którzy rozpoczęli pracę nad projektem za kadencji Bartomeu, odeszli.

W rezultacie, zamiast imponującego powrotu na odnowiony Camp Nou, Barcelona będzie musiała rozpocząć sezon na miniaturowym obiekcie, co stanowi nie tylko logistyczne wyzwanie, ale również bolesny symbol problemów finansowych i organizacyjnych, z którymi klub wciąż się zmaga. Marzenie o nowym Camp Nou nadal pozostaje odległe, a cierpliwość kibiców i samego Laporty jest wystawiana na coraz cięższą próbę.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!