Lech Poznań ma czas do 8 czerwca, by skorzystać z klauzuli wykupu Luisa Palmy z Celticu Glasgow. Najnowsze doniesienia nie napawają optymizmem kibiców „Kolejorza”. Okazuje się też jednak, że domniemane zainteresowanie Sevilli okazuje się znacznie mniej realne, niż dotychczas sugerowały medialne spekulacje.
Głośne doniesienia o zainteresowaniu Sevilli Luisem Palmą weryfikuje Manuel Carmona, dziennikarz „El Diario de Sevilla", który w rozmowie z Piotrem Koźmińskim ostudził transferowe nastroje.
„Sevilla nie ma tego typu piłkarzy i każdy dobry na tę pozycję by się przydał" — przyznał Carmona.
Zastrzegł, że sytuacja finansowa klubu wyklucza tego rodzaju ruch.
„Finansowo, w tym momencie, Sevilla nie ma takich środków finansowych, aby kupować nowych graczy. Klub musiałby najpierw kogoś sprzedać, albo powiększyć kapitał" — tłumaczył hiszpański dziennikarz.
Carmona był jeszcze bardziej jednoznaczny w dalszej części rozmowy:
„Obecnie transfery do klubu to jedynie przyjścia za darmo lub wypożyczenia. Jeszcze raz: bez sprzedaży innych graczy lub powiększenia kapitału, wykupienie Palmy wydaje się bardzo skomplikowane".
Jako potencjalne źródło środków na ewentualne wzmocnienia wskazał skrzydłowego Vargasa — o ile ten wyróżni się podczas mundialu w barwach reprezentacji Szwajcarii.
Warto przy tym odnotować, że zainteresowanie Palmą pojawiło się w Sevilli jeszcze za czasów dyrektora sportowego Antonio Cordona. Ten jednak pożegnał się z klubem w maju.
Sevilla może zatem nie być klubem, który rzeczywiście jest konkurencją dla Lecha w sprowadzeniu Palmy. Czy to oznacza, że w grze jest jeszcze jakiś klub, o którym media jak na razie milczą? Oczywiście, cały czas nie można również wykluczyć, iż spekulacje o transferze piłkarza są ze szkockiej strony elementem negocjacyjnym.

