Soufiane Benjdida wyrasta na jednego z najbardziej rozchwytywanych napastników w Afryce po tym, jak poprowadził MAS Fès do pierwszego od 41 lat tytułu mistrzowskiego. Jak donoszą media, 24-latek jest o krok od wielkiego transferu do Al-Ahly Kair.
Niedziela, 5 lipca 2026 roku, przejdzie do historii marokańskiego futbolu. MAS Fès pokonało Olympique Dcheira 2:0, pieczętując piąte mistrzostwo kraju. Architektem tego sukcesu jest Benjdida, który z 20 bramkami na koncie został królem strzelców Botola Pro. Jego forma była tak dominująca, że rywale oskarżali go o doping, co klub musiał dementować w oficjalnym oświadczeniu. Napastnik zdobył połowę wszystkich bramek swojego zespołu w sezonie, wyprzedzając drugiego najlepszego strzelca drużyny o aż 16 trafień.
Skandal w Brukseli i bolesny upadek
Trudno uwierzyć, że zaledwie kilkanaście miesięcy temu kariera Marokańczyka wisiała na włosku. Podczas pobytu w belgijskim RWD Molenbeek Benjdida wywołał skandal, który zakończył się natychmiastowym rozwiązaniem kontraktu. Po zremisowanym meczu z Patro Eisden napastnik stracił panowanie nad sobą i uderzył kolegę z zespołu, Achrafa Laaziriego. Poszkodowany opuszczał szatnię z okładem z lodu na szczęce, a klub ogłosił, że zachowanie zawodnika było niedopuszczalne. Po tym incydencie Standard Liège oddał go za darmo.
Powrót do ojczyzny okazał się strzałem w dziesiątkę. Benjdida w barwach MAS Fès prezentował pełen wachlarz umiejętności: od goli przewrotką, przez potężne woleje z 30 metrów, aż po instynkt snajperski w polu karnym. Eksplozja formy zaowocowała nie tylko mistrzostwem, ale i debiutem w reprezentacji Maroka. Teraz napastnik przenosi się do egipskiego giganta Al-Ahly za około 25 milionów dirhamów, co ma być nowym otwarciem w karierze zawodnika, który jeszcze niedawno był uznawany w Europie za wyrzutka.
