Alexander Zverev wygrał Roland Garros, ale jego sukces natychmiast wywołał falę krytyki. Kibice twierdzą, że triumf Niemca jest mniej wart, ponieważ najwięksi faworyci odpadli z turnieju na wczesnym etapie. Carlos Alcaraz w ogóle nie pojawił się w Paryżu przez kontuzję nadgarstka, a Jannik Sinner i Novak Djokovic sensacyjnie pożegnali się z kortami już w pierwszym tygodniu zmagań.
Droga Zvereva do tytułu prowadziła przez mecze z takimi zawodnikami jak Benjamin Bonzi, Tomas Machac czy Flavio Cobolli w finale. Choć Niemiec nie musiał mierzyć się z nikim z czołowej piątki rankingu, musiał pokonać ekstremalne warunki pogodowe. Pierwszy tydzień stał pod znakiem morderczych upałów sięgających 35 stopni Celsjusza, które wyeliminowały wielu rywali. Zverev przyznał po meczu z Jesperem de Jongiem, że uwielbia taką aurę i zawsze czuje się w niej komfortowo.
Dwa oblicza Paryża i brutalne warunki na kortach
Druga faza turnieju przyniosła gwałtowną zmianę pogody na chłodną i wietrzną aurę. Naomi Cavaday ze Sky Sports zauważyła, że piłka odbijała się nawet o 10 centymetrów niżej niż w pierwszym tygodniu. Zverev jako jedyny potrafił błyskawicznie dostosować swoją grę do tych różnic. Podczas gdy Sinner uległ Juanowi Manuelowi Cerundolo, a Djokovic przegrał pięciosetowy bój z Joao Fonsecą, Niemiec zachował zimną krew i pewnie kroczył po puchar.
Mimo braku konfrontacji z absolutnym szczytem rankingu ATP, eksperci podkreślają zdolność adaptacji Zvereva. W drodze do finału pokonał on także Rafaela Jodara oraz Jakuba Mensika, który fizycznie nie wytrzymał trudów rywalizacji. Niemiec udowodnił, że potrafi wygrywać w każdych warunkach, co czyni jego pierwszy wielkoszlemowy tytuł jednym z najbardziej specyficznych osiągnięć w nowoczesnej erze tenisa. Zverev pokazał odporność, której zabrakło największym gwiazdom światowych kortów.
