Liverpool wyrasta na głównego przegranego ostatnich ruchów transferowych w Premier League. Klub z Merseyside obawia się, że zostanie wypchnięty z wyścigu o Adama Whartona i Alexa Scotta przez gwałtownie rosnące wyceny rynkowe. Jak donosi TeamTalk, sytuacja stała się krytyczna po działaniach konkurencji.
Chaos na rynku wywołała nieudana oferta Manchesteru City za Elliota Andersona, opiewająca na blisko 120 milionów funtów. Ta kwota stała się punktem odniesienia dla Bournemouth i Crystal Palace. Oba kluby czekają na finalizację ruchu zawodnika Nottingham Forest, zanim oficjalnie podyktują warunki za swoje gwiazdy. Crystal Palace może zażądać za Whartona nawet 100 milionów funtów, co stawia pod znakiem zapytania sensowność negocjacji prowadzonych przez Liverpool.
Rynek transferowy oszalał przez ofertę Manchesteru City
Sytuacja Alexa Scotta jest równie skomplikowana, ponieważ Bournemouth sugeruje cenę wyższą niż 60 milionów funtów, które otrzymali w styczniu za Antoine Semenyo. Brak klauzuli odstępnego w kontrakcie Scotta sprawia, że jego wartość może wzrosnąć do poziomu nieakceptowalnego dla Liverpoolu. Choć Andoni Iraola doskonale wie, jak wykorzystać potencjał pomocnika, finanse mogą okazać się barierą nie do przejścia. Klub chce wzmocnić środek pola przed startem sezonu, ale obecne żądania zmuszają go do szukania alternatyw poza Anglią.
Liverpool dysponuje budżetem na topowego pomocnika, jednak przy obecnych trendach może całkowicie zrezygnować z walki o sprawdzone talenty z Premier League. Wharton chce opuścić Crystal Palace w poszukiwaniu większych wyzwań, a Scott nie poczynił postępów w rozmowach o nowym kontrakcie z Bournemouth. Mimo to, rosnące ceny sprawiają, że inne opcje trafiają na początek listy życzeń, a pierwotne cele stają się zbyt kosztowne.
