Sytuacja wokół Mariusza Misiury i Wisły Płock zaczyna przypominać sportowy serial pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że szkoleniowiec będzie kontynuował swoją pracę z Nafciarzami przez kolejne lata. Dziś coraz więcej wskazuje na to, że jego przygoda z klubem dobiega końca.
45-letni trener zapisał się w historii Wisły przede wszystkim awansem do Ekstraklasy. W swoim pierwszym sezonie doprowadził Płocczan do promocji po zwycięskich barażach, a po powrocie do elity jego zespół długo pozostawał jedną z największych rewelacji rozgrywek. Beniaminek zakończył rundę jesienną na pozycji lidera, a choć wiosna nie była już tak udana, Wisła jako jedyny z trzech beniaminków zdołała utrzymać się w Ekstraklasie. Ostatecznie zespół zakończył sezon na ósmym miejscu.
Przez ostatnie miesiące Misiura wielokrotnie podkreślał swoje przywiązanie do klubu. Publicznie mówił o lojalności wobec Wisły Płock, zapewniał, że dobrze się w niej czuje i widzi możliwość budowania długoterminowego projektu.
Takie deklaracje wydawały się znajdować potwierdzenie również w działaniach klubu. Pod koniec maja Wisła oficjalnie poinformowała o aktywowaniu klauzuli przedłużenia kontraktu szkoleniowca na sezon 2026/27. Komunikat podsumowywał jego dotychczasowe osiągnięcia, w tym awans do Ekstraklasy, pozycję lidera po rundzie jesiennej, rekordową serię 11 meczów bez porażki oraz zakończenie sezonu w krajowej elicie na ósmej lokacie.
Tym większe zaskoczenie budzą wśród sympatyków Nafciarzy najnowsze informacje.
W niedzielę Wisła zdementowała doniesienia o rozmowach z Motorem Lublin w sprawie Misiury. Według informacji uzyskanych przez nasz portal, klub przekazał w tej kwestii prawdę. Problem polega jednak na tym, że nie oznacza to pozostania szkoleniowca w Płocku.
Z naszych ustaleń wynika, że Mariusz Misiura podjął decyzję o odejściu z Wisły i sam złożył wypowiedzenie. Jego rezygnacja ma zostać oficjalnie przedstawiona władzom klubu podczas wtorkowego posiedzenia rady nadzorczej, zaplanowanego na 16 czerwca.
To nie jedyna istotna zmiana, jaka ma zostać ogłoszona tego dnia. Funkcję prezesa klubu ma przestać pełnić również Piotr Sadczuk.
Następcą Misiury zostanie Adam Majewski. W Płocku ma to być już powszechnie znany scenariusz, choć oficjalnego komunikatu jeszcze nie opublikowano. Szkoleniowiec ma być na etapie kompletowania swojego sztabu, a nazwiska jego niektórych współpracowników mają zostać przedstawione jeszcze w tym tygodniu.
Nieoficjalnie mówi się, że decyzja Misiury była związana z kierunkiem, w jakim zaczął zmierzać klub. Szkoleniowiec miał również nie być zadowolony ze zmian dotyczących planów transferowych na nowy sezon. Na ten moment żadna ze stron nie odniosła się publicznie do tych doniesień.
Niepewność wokół przyszłości klubu odbija się także na nastrojach kibiców. Sprzedaż karnetów na sezon 2026/27 przebiega bardzo wolno. Do tej pory nabywców znalazło zaledwie 155 wejściówek, a liczba ta od wielu godzin pozostaje bez zmian.

