Alexander Zverev w końcu dopiął swego i po dramatycznym, pięciosetowym boju z Flavio Cobollim sięgnął po swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy w Paryżu. Niemiec, który wygrał Roland Garros pod nieobecność kontuzjowanego Carlosa Alcaraza oraz po szybkich porażkach Jannika Sinnera i Novaka Djokovicia, czuje, że to moment zwrotny w jego karierze. Teraz 29-letni tenisista otwarcie zapowiada atak na pozycję lidera rankingu ATP, rzucając wyzwanie młodszym rywalom przed nadchodzącym Wimbledonem.
Droga na szczyt nie będzie jednak prosta, ponieważ Zverev zajmuje obecnie trzecie miejsce w zestawieniu, tracąc do Alcaraza blisko 3000 punktów, a do prowadzącego Sinnera ponad 6000 oczek. Mimo tak ogromnego dystansu, triumfator z Paryża wierzy, że zrzucił z siebie ogromny ciężar psychiczny, który blokował go w najważniejszych momentach poprzednich finałów. Niemiec przyznaje, że wygrana we Francji była brakującym elementem jego sportowej tożsamości i teraz czuje się zawodnikiem kompletnym.
Mentalny maraton i walka z własnym ciałem
Zverev nie ukrywa, że rola faworyta po odpadnięciu największych gwiazd była dla niego wyczerpująca psychicznie. W finale zmagał się nie tylko z rywalem, ale i z bolesnymi skurczami, które paradoksalnie pomogły mu odnieść sukces. „Dziwnym trafem to faktycznie pomogło mi emocjonalnie, ponieważ byłem tym tak rozproszony, że mogłem odpuścić psychicznie. Moje ramię poruszało się swobodniej, grałem znacznie luźniej mimo problemów fizycznych” – wyznał tenisista w rozmowie z Esquire, podkreślając, że piąty set był jego najlepszym występem.
Teraz Niemiec przygotowuje się do startu w Halle, mając świadomość, że Sinner i Alcaraz będą dominować w tourze przez najbliższą dekadę. Statystyki są dla niego bezlitosne, szczególnie w starciach z Włochem, który wygrał z nim dziewięć kolejnych spotkań. „Stanie się numerem jeden na świecie pozostaje ostatecznym celem. Ale droga na szczyt będzie brutalnie trudna. Być może w końcu przełamałem impas. Jeśli uda mi się utrzymać poziom z Paryża, wszystko jest możliwe” – zapowiada Zverev, wierząc w odmianę losu.
