Świat tenisa obiegła wiadomość o nowym, sensacyjnym sojuszu na linii trener-zawodnik. Greg Rusedski, były finalista US Open i dawna jedynka brytyjskiego tenisa, oficjalnie dołączył do sztabu Giovanniego Mpetshiego Perricarda. Ta decyzja jest bezpośrednią odpowiedzią na nagły ruch Francisco Roiga. Hiszpański szkoleniowiec porzucił młodego Francuza, aby objąć stanowisko głównego trenera Igi Świątek, co wywołało spore zamieszanie w tourze.
Mpetshi Perricard, zajmujący obecnie 59. miejsce w rankingu ATP, nie ukrywa żalu po zachowaniu poprzedniego opiekuna. Roig zakończył współpracę tuż po turnieju w Miami, informując o tym zawodnika przez agenta. Francuz przyznał w rozmowie z L’Equipe, że sytuacja była dla niego zaskakująca i rozczarowująca, zwłaszcza że wspólny projekt miał trwać przynajmniej do sezonu na trawie. Tenisista sugeruje, że przejście do sztabu Polki nie zostało zaplanowane w ciągu jednej doby.
Legenda wraca do gry i zapowiada zmiany
Rusedski, który w przeszłości prowadził Wiktorię Azarenkę, rozpoczął już pracę z nowym podopiecznym w Monte Carlo. Obaj panowie umówili się na okres próbny, który potrwa do zakończenia Wimbledonu. Brytyjczyk podkreśla, że Perricard to niezwykle utalentowany gracz z ogromnym potencjałem do poprawy w wielu elementach. Kluczowym argumentem za współpracą był podobny styl gry obu panów, oparty na potężnym serwisie i częstych atakach przy siatce.
Pierwsze dni wspólnych treningów na korcie wypadły bardzo obiecująco. Rusedski zaznacza, że Perricard jest świetnym człowiekiem, co ułatwia budowanie relacji w tym brutalnym, jak określił to sam zawodnik, świecie zawodowego sportu. Nowy duet ma teraz kilka tygodni na wypracowanie odpowiedniego rytmu i sprawdzenie, czy ich współpraca przyniesie oczekiwany impet w nadchodzących turniejach. Wszystko zweryfikują wyniki na trawiastych kortach Londynu.
