Przed sobotnim hitem z Jagiellonią, który może dać Lechowi sześć punktów przewagi nad „Dumą Pomorza” w tabeli, lider Ekstraklasy przestawił piątkowy plan treningowy.
Piątkowy trening Kolejorza odbędzie się wcześniej niż zwykle — decyzja podyktowana wyłącznie logiką wyjazdu. Drużyna ruszyła do Białegostoku autokarem, a sama podróż zajmuje około siedmiu godzin. Przy takim dystansie i świątecznym terminie meczu zarządzanie czasem stało się częścią przygotowań równie ważną co praca na boisku.
To drobny, ale wymowny sygnał, jak poważnie Lech traktuje sobotnie spotkanie. Lider tabeli jedzie zmierzyć się z trzecią drużyną ligi — drużyną Adriana Siemieńca, która traci do Poznaniaków trzy punkty. Wygrana oznaczałaby sześć punktów przewagi i komfortową poduszkę na finisz sezonu.
Na trybunach w Białymstoku Lech nie będzie sam. Mimo świątecznego terminu, za drużyną w Wielką Sobotę jedzie 800-osobowa grupa kibiców Kolejorza. Na stadionie spodziewany jest komplet widzów — około 21 tysięcy. Z kolei na murawie prawdopodobnie zobaczymy bardzo ciekawe starcie.
Ostatnie pięć meczów między obiema drużynami przyniosło wyniki dalekie od jednostronności. W marcu tego roku Jagiellonia wygrała u siebie 2:1. Wcześniej, we wrześniu 2025, Lech na własnym boisku zdołał wywalczyć jedynie remis 2:2. Żeby znaleźć ostatnie pewne zwycięstwo Kolejorza w tej rywalizacji, trzeba cofnąć się do września 2024 — kiedy Lech rozbił Białostoczan aż 5:0. Od tamtego czasu minioną pewność siebie zastąpiły wyrównana walka i punkty tracone w nieoczekiwanych momentach.
Dla Lecha ta seria to zarazem ostrzeżenie i kontekst do słów Fredericksena z briefingu. Trener nie bez powodu przestrzega przed hurraoptymizmem — i nie bez powodu drużyna przestawiła plan dnia, by jak najlepiej przygotować się na podróż i sam mecz.
