Mason Greenwood jest o krok od sfinalizowania transferu z Olympique Marsylia do Fenerbahce. Jak informuje Fabrizio Romano, napastnik opuszcza Francję, ponieważ klub desperacko potrzebuje gotówki, by zrównoważyć budżet. Choć Anglik był najbardziej wartościowym zawodnikiem w kadrze, jego odejście stało się nieuniknione ze względu na trudną sytuację finansową zespołu.
Walka o podpis 24-latka rozstrzygnęła się między dwoma klubami, ale to postawa samego piłkarza zamknęła mu drzwi do Hiszpanii. Atletico Madryt było poważnie zainteresowane sprowadzeniem Greenwooda i widziało w nim następcę Antoine'a Griezmanna. Przedstawiciele klubu z Madrytu próbowali przekonać go argumentami sportowymi, jednak ostatecznie zrezygnowali z transakcji. Powodem była „nonchalancja” zawodnika, która zniechęciła władze klubu z LaLiga oraz samego trenera zespołu.
Dwa dni milczenia i koniec marzeń o Madrycie
Kulisy negocjacji z Atletico Madryt odsłania L’Equipe. Greenwood deklarował kolegom z Marsylii, że chce dołączyć do drużyny Diego Simeone, ale gdy przyszło do konkretów, zachował się niezrozumiale. Piłkarz potrzebował aż dwóch dni, aby odpowiedzieć na kontakt ze strony argentyńskiego szkoleniowca. Takie podejście sprawiło, że hiszpański gigant natychmiast wycofał się z rozmów, uznając zachowanie Anglika za niedopuszczalne w kontekście budowania nowej hierarchii w szatni.
W tej sytuacji jedynym kierunkiem pozostało Fenerbahce. Turecki klub wyłoży na stół 40 milionów euro oraz 2 miliony euro w formie bonusów. Na tej transakcji zarobi również Manchester United, który dzięki klauzuli otrzyma 10 milionów euro. Sam Greenwood zwiąże się z nowym pracodawcą czteroletnim kontraktem, który zagwarantuje mu zarobki na poziomie 10 milionów euro rocznie. Przeprowadzka do Stambułu kończy sagę transferową, która mogła potoczyć się zupełnie inaczej.
