Gilberto Mora wyrasta na jedną z największych rewelacji trwającego mundialu, przyciągając uwagę najpotężniejszych klubów Premier League. Choć nastolatek z Club Tijuana zachwyca formą na największej piłkarskiej scenie, jego transfer do Europy nie nastąpi tak szybko, jak spodziewali się tego kibice w Anglii.
Meksyk kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, a Mora jest centralną postacią zespołu, który w czterech meczach nie stracił jeszcze bramki. Po wygranej z Ekwadorem, gdzie gole strzelali Julian Quinones i Raul Jimenez, to właśnie 17-letni pomocnik schodził z boiska przy owacji na stojąco na stadionie Azteca. Skauci Arsenalu oraz Manchesteru United uważnie śledzili każdy jego ruch, a do wyścigu o podpis utalentowanego gracza dołączyły również Chelsea i Liverpool. Mimo ogromnego zainteresowania, zawodnik nie zamierza wymuszać natychmiastowej przeprowadzki.
Blokada transferowa i plan nastolatka
Sytuacja kontraktowa Mory jest stabilna, ponieważ Club Tijuana zabezpieczył jego przyszłość długoterminową umową tuż przed startem turnieju. Piłkarz, który debiutował w seniorskiej piłce jako 15-latek i ma na koncie 10 goli w 53 występach, planuje pozostać w ojczyźnie przynajmniej do swoich 18. urodzin. Te przypadają dopiero w październiku 2027 roku, co oznacza, że kluby z Premier League będą mogły sfinalizować transakcję najwcześniej w zimowym oknie transferowym w 2028 roku, chyba że wcześniej dojdzie do specjalnego porozumienia.
Obecnie cała uwaga pomocnika skupia się na nadchodzącym starciu w 1/8 finału, w którym Meksyk zmierzy się z Anglią. To spotkanie będzie kolejną okazją dla wysłanników z Manchesteru czy Londynu, aby ocenić potencjał gracza na tle wymagającego rywala. Choć Real Madryt również monitoruje sytuację, to kluby z Anglii wydają się najbardziej zdeterminowane. Mora chce jednak biec własnym tempem, co zmusza europejskich potentatów do uzbrojenia się w cierpliwość i czekania na otwarcie okna transferowego za półtora roku.
