Milan pokonał Inter w niedzielnych derbach na San Siro, otwierając na nowo walkę o mistrzostwo Włoch. Pervis Estupinan wybrał idealny moment na swojego pierwszego gola w Serie A, rozstrzygając losy zaciętego starcia. Jak donoszą media, Rossoneri przed meczem tracili do lidera aż dziesięć punktów i nie mieli marginesu na błąd.
Początek meczu należał do zespołu Cristiana Chivu, jednak Henrikh Mkhitaryan zmarnował sytuację sam na sam z Mike'iem Maignanem. Francuski bramkarz zachował zimną krew, co okazało się kluczowe dla dalszych losów spotkania. Milan odpowiedział błyskawicznie i bezlitośnie. W 35. minucie Youssouf Fofana posłał prostopadłe podanie do Estupinana, który z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki. Ekwadorczyk, który niespodziewanie zastąpił w składzie Davide Bartesaghiego, odpłacił się Massimiliano Allegriemu za zaufanie w najlepszy możliwy sposób.
Mur Milanu nie do przebicia mimo dominacji Interu
W drugiej połowie Inter zdominował posiadanie piłki, utrzymując się przy niej przez 75 procent czasu gry, ale nie potrafił sforsować defensywy rywali. Strahinja Pavlovic i Koni De Winter całkowicie zneutralizowali napastników rywali, a Fikayo Tomori rozegrał bezbłędne zawody. Podczas gdy defensywa błyszczała, rozczarowaniem okazał się Rafael Leao. Gwiazdor Milanu zmarnował kilka obiecujących okazji i wyglądał na pozbawionego pewności siebie, co przełożyło się na bardzo niską ocenę jego występu.
Zwycięstwo pozwoliło Milanowi zmniejszyć dystans do Interu do siedmiu punktów na dziesięć kolejek przed zakończeniem sezonu. Rossoneri po raz pierwszy od rozgrywek 2010/11 mają szansę na ligowy dublet nad lokalnym rywalem. Choć Luka Modric miewał problemy z celnością podań, jego doświadczenie pomogło utrzymać spokój w końcówce meczu. Inter mimo ogromnej przewagi optycznej musiał uznać wyższość lokalnego rywala, który przetrwał oblężenie i wywiózł komplet punktów.
