Marsylia wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o podpis Amissaha, 18-letniego środkowego obrońcy Fulham. Jak donoszą media, sytuacja na rynku transferowym Formuły 1 staje się równie napięta, a Max Verstappen znajduje się w centrum sportowego horroru. Czterokrotny mistrz świata otwarcie krytykuje kierunek, w którym zmierza F1, podczas gdy jego bolid Red Bulla staje się coraz trudniejszy w prowadzeniu. Toto Wolff, szef Mercedesa, określił jazdę Holendra w kwalifikacjach w Szanghaju mianem koszmaru.
Red Bull musi pilnie szukać wydajności w podwoziu, co potwierdził Laurent Mekies. Verstappen czeka na zmiany w przepisach FIA, ale nie spodziewa się przełomu przed 2027 rokiem. To właśnie te decyzje techniczne mogą zaważyć na jego przyszłości w sporcie. Kierowca podkreśla, że jego opinia o regulacjach jest niezależna od wyników, jednak frustracja narasta. W tle pojawiają się pytania o sens dalszych startów, które sam zawodnik nazywa życiowymi decyzjami, stawiając je ponad wszelkimi negocjacjami kontraktowymi.
Proroczy żart szefa Mercedesa staje się faktem
Sytuacja Mercedesa uległa drastycznej zmianie w ciągu ostatnich dziesięciu miesięcy. Niemiecki zespół dysponuje obecnie konkurencyjnym bolidem, który wygrywa wyścigi bez konieczności zatrudniania Verstappena. Kimi Antonelli zaczyna spełniać pokładane w nim nadzieje jako topowy talent, co osłabia pozycję negocjacyjną Holendra. Toto Wolff przypomniał swój żart z Zandvoort o płaceniu tylko dziesięciu procent dotychczasowej kwoty. Choć wtedy wywołało to śmiech, dziś staje się realnym scenariuszem finansowym, w którym Mercedes nie musi już przepłacać za wielkie nazwisko.
Mimo plotek łączących Verstappena z Mercedesem, Wolff publicznie deklaruje pełne zadowolenie z obecnego składu kierowców. Podkreśla, że obaj zawodnicy mają wieloletnie kontrakty i dowożą wyniki na najwyższym poziomie. Choć drzwi dla mistrza świata nigdy nie są całkowicie zamknięte, presja na ich otwarcie znacząco spadła. Przyszłość Verstappena zależy teraz od tego, czy Red Bull zdoła szybko poprawić model RB22 oraz czy sam kierowca znajdzie motywację, by pozostać w stawce po zakończeniu obecnego sezonu.
