Naomi Osaka przełamuje klątwę paryskich kortów i po raz pierwszy w karierze melduje się w czwartej rundzie French Open. Japonka, która w przeszłości wygrała cztery turnieje wielkoszlemowe, w Paryżu zawsze miała pod górkę. Teraz 28-letnia tenisistka czuje się znacznie spokojniejsza i gotowa na wielkie wyzwania.
Po zwycięstwach nad Laurą Siegemund, Donną Vekic oraz Ivą Jovic, rozstawiona z numerem 16 Osaka przygotowuje się do starcia z liderką rankingu, Aryną Sabalenką. Bilans ich bezpośrednich spotkań to 2-1 dla Białorusinki, która wygrała oba tegoroczne mecze w Indian Wells oraz Madrycie. Japonka przyznaje, że w Madrycie zagrała dobrze, ale zabrakło jej regularności w decydujących setach, co zamierza poprawić w nadchodzącym hicie.
Szczere wyznanie i szpila wbita w Stuttgart
Podczas konferencji prasowej była liderka rankingu pozwoliła sobie na złośliwą uwagę pod adresem turnieju w Stuttgarcie. Osaka wielokrotnie wycofywała się z tej imprezy z powodu urazów. Przyznała, że w przeszłości zazwyczaj doznawała tam kontuzji i przyjeżdżała do Paryża „kulejąc”. Tym razem czuje się zdrowa i fizycznie gotowa do walki, mimo wcześniejszych problemów z brzuchem, ścięgnami czy plecami, które prześladowały ją latami.
Tenisistka, która w połowie 2023 roku została mamą, podkreśla zmianę swojego podejścia do sportu. Choć nadal bardzo chce wygrywać, akceptuje proces i cieszy się chwilą na korcie. Jej celem na ten sezon jest wysoka forma nie tylko na mączce, ale i na trawie. Osaka jasno deklaruje, że nie chce, aby czwarta runda była jej ostatnim przystankiem w tegorocznym Roland Garros.
