Xabi Alonso poskromił gwiazdę Realu. Vinicius zrozumiał lekcję po jednym meczu na ławce

Jarosław ZającJarosław Zając
31 sierpnia 2025 08:59
Xabi Alonso poskromił gwiazdę Realu. Vinicius zrozumiał lekcję po jednym meczu na ławce

Vinicius Junior zrozumiał przesłanie Xabiego Alonso. Suplowa ławka w meczu z Oviedo okazała się strzałem w dziesiątkę - brazylijski gwiazdor wrócił do wyjściowego składu przeciwko Mallorce i pokazał się z najlepszej strony. Golazo, zero problemów z rywalami i sędzią - to dokładnie tego oczekiwał baskijski trener.

W skrócie:

  • Xabi Alonso posadził Viniciusa na ławce w meczu z Oviedo, co przyniosło zamierzony efekt wychowawczy
  • Brazylijczyk odpowiedział błyskotliwą grą przeciwko Mallorce - gol, trzy udane dryblingi i wzorowa postawa
  • Trener Realu eliminuje przywileje sportowe, stawiając na zasadę, że miejsce w składzie trzeba sobie wypracować

Lekcja pokory przyniosła natychmiastowe efekty

Xabi Alonso od pierwszych dni w Realu Madryt jasno komunikował - żadnych świętych krów, każdy musi zapracować na swoje miejsce w składzie. Ta filozofia dotknęła również Viniciusa Juniora, który w meczu przeciwko Oviedo znalazł się na ławce rezerwowych z powodów czysto taktycznych. Brazylijczyk nie ukrywał swojego niezadowolenia, co zostało uwiecznione przez kamery - ziewanie i wyraźne oznaki frustracji mówiły same za siebie.

Jednak baskijski trener wiedział, co robi. Jego celem było pokazanie gwieździe zespołu, że nawet najjaśniejsze nazwiska muszą respektować zasady drużyny i walczyć o swoje miejsce na boisku. Ta metoda okazała się strzałem w dziesiątkę.

W starciu z Mallorcą Vinicius wrócił do wyjściowego składu jako przemieniony piłkarz. Żadnych sporów z rywalami, żadnych kontrowersji z arbitrem Sánchezem Martínezem - wręcz przeciwnie, Brazylijczyk schodził na przerwę, podając rękę sędziemu w geście fair play. To była zupełnie inna wersja zawodnika, który wcześniej często wdawał się w niepotrzebne potyczki słowne.

Golazo i dominacja nad Mateu Moreyem

Vinicius nie ograniczył się tylko do poprawy zachowania - jego gra na boisku również mówiła sama za siebie. Brazylijczyk był prawdziwym koszmarem dla Mateu Moreya, który zastąpił Maffeo w roli jego osobistego opiekuna. Trzy udane dryblingi, dwa celne strzały na bramkę i przede wszystkim spektakularny gol na 2:1 - to bilans, który znacznie przewyższył dokonania nawet samego Kyliana Mbappé w tym meczu.

Ten powrót do "felińskiego" trybu gry Viniciusa był dokładnie tym, czego oczekiwał Alonso. Brazylijczyk pokazał, że potrafi być nie tylko skuteczny w ofensywie, ale również dyscyplinowany w podejściu do gry. Zniknęły frustracyjne reakcje na faule, ustąpiły miejsca konstruktywnej grze zespołowej.

Hiszpański trener nie ukrywał zadowolenia z postawy swojego podopiecznego. "Vinicius jest fundamentalny dla tego zespołu - zarówno za to, co już osiągnął w Madrycie, jak i za to, czego oczekujemy od niego w tym sezonie" - podkreślał Alonso na konferencji prasowej przed meczem z Mallorcą.

Nowa era w Realu bez świętych krów

Decyzja o posadzeniu Viniciusa na ławce była częścią szerszej strategii Xabiego Alonso, mającej na celu wyeliminowanie przywilejów sportowych w szatni Realu. Baskijski szkoleniowiec od początku swojej kadencji podkreśla, że każdy zawodnik - niezależnie od reputacji czy wysokości kontraktu - musi walczyć o miejsce w składzie.

"W szatni najważniejsze jest poczucie drużyny. Wszyscy muszą wiedzieć, że są tu po to, żeby wnosić swój wkład" - tłumaczył swoją filozofię Alonso. "A gdy nie grają, muszą wspierać zespół z boku. Ta spójność, prawdziwa wiara w nią, jest fundamentalna."

Nadchodzące przerwa reprezentacyjna da Viniciusowi dodatkowy czas na utrwalenie pozytywnych zmian w swojej grze. Brazylijczyk nie pojedzie z kadrą na mecz w Boliwii - Ancelotti oszczędził mu gry na wysokości 4100 metrów nad poziomem morza. To oznacza więcej czasu na pracę z Alonso nad dalszym doskonaleniem swojej postawy na boisku.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!