Gael Monfils pożegnał się z kibicami na kortach Rolanda Garrosa. Francuski tenisista przegrał swój ostatni mecz w karierze na paryskiej mączce, ulegając rodakowi Hugo Gastonowi 2-6, 3-6, 6-3, 6-2, 0-6. Po spotkaniu na korcie Philippe-Chatrier odbyła się emocjonalna ceremonia, podczas której 39-letni zawodnik nie krył wzruszenia, dziękując najbliższym za lata wsparcia w trakcie trwającej ponad dwie dekady zawodowej kariery.
Były numer sześć światowego rankingu ogłosił już wcześniej, że sezon 2025 jest jego ostatnim w tourze. Po 21 latach od debiutu w Paryżu, Monfils stanął na środku kortu w towarzystwie dawnych kolegów z reprezentacji. Richard Gasquet, Gilles Simon oraz Jo-Wilfried Tsonga pojawili się obok niego, by oddać hołd jednemu z najbardziej widowiskowo grających tenisistów ostatnich lat. Simon podkreślił, że była to niesamowita podróż, która uszczęśliwiła tysiące widzów na trybunach.
Wyjątkowe wyznanie miłości na korcie centralnym
Największe poruszenie wywołały jednak słowa skierowane do żony, Eliny Svitoliny. Monfils zaznaczył, że dziękuje jej nie jako wybitnej tenisistce, ale jako kobiecie, która była przy nim w chwilach zwątpienia. Para jest razem od ośmiu lat, a od 2021 roku tworzy małżeństwo. Zawodnik wyznał publicznie, że to właśnie żona potrafiła go podnieść na duchu i dała mu najpiękniejszy prezent w życiu, jakim jest ich córka Skai. To był moment, który zamknął klamrą jego występy w stolicy Francji.
