Barcelona oficjalnie ogłosiła, że jej dział prawny analizuje możliwość podjęcia kroków sądowych przeciwko Florentino Perezowi. To reakcja na głośną konferencję prasową prezesa Realu Madryt. Sternik Królewskich nie tylko ogłosił nowe wybory w klubie, ale przede wszystkim przypuścił bezpardonowy atak na odwiecznego rywala w związku z aferą Negreiry.
Perez zapowiedział przekazanie do UEFA potężnego dossier liczącego aż 500 stron. Dokument ma dokumentować płatności Barcelony na rzecz Jose Marii Enriqueza Negreiry, byłego wiceprezesa komitetu sędziowskiego. Prezes Realu Madryt twierdzi, że przez dwie dekady dochodziło do systemowej korupcji, a brak zdecydowanych działań hiszpańskich organów zmusił go do interwencji na szczeblu europejskim. Jego zdaniem to największy skandal w historii światowego futbolu.
Oskarżenia o kradzież tytułów i 500 stron dowodów
Podczas wystąpienia Perez nie gryzł się w język i stwierdził, że przez działania sędziów Realowi Madryt skradziono liczne trofea. Wyliczył, że zamiast siedmiu tytułów mistrzowskich, mógł mieć ich na koncie czternaście. Barcelona konsekwentnie odpiera te zarzuty, tłumacząc, że przelewy opiewające na kwotę około 7-8 mln euro były zapłatą za raporty skautingowe i doradztwo w kwestiach arbitrów, a nie próbą wpływania na wyniki meczów.
Sytuacja jest wyjątkowo napięta, ponieważ Real Madryt poprawił ostatnio swoje relacje z UEFA po sporze dotyczącym Superligi. Perez potwierdził, że rozmawiał już z europejską federacją, która wyraziła zgodę na przyjęcie dokumentacji po zakończeniu obecnego sezonu. Barcelona stoi obecnie przed sądem w Hiszpanii pod zarzutem korupcji sportowej, a sprawa znajduje się na etapie gromadzenia zeznań w procesie przygotowawczym.
