Aryna Sabalenka rozpoczęła swój 101. tydzień na szczycie rankingu WTA, powiększając przewagę nad najgroźniejszymi rywalkami. Choć czołowa dwudziestka zestawienia pozostała zamrożona pod względem personalnym, to różnice punktowe uległy zmianie ze względu na specyficzny układ kalendarza i odpisanie punktów za ubiegłoroczny turniej w Waszyngtonie.
Największą beneficjentką przesunięć terminowych jest Sabalenka, której przewaga nad drugą Eleną Rybakiną wzrosła do 494 punktów. Kazaszka straciła 87 oczek wywalczonych przed rokiem w USA, co daje liderce komfort psychiczny na co najmniej dwa kolejne tygodnie. Rybakina realną szansę na odzyskanie strat i atak na fotel liderki będzie miała dopiero podczas nadchodzącej rywalizacji w Montrealu. W pierwszej dziesiątce punkty straciła także Linda Noskova, jednak zachowała szóstą lokatę.
Gwałtowne awanse nastolatek i kryzys brytyjskiej gwiazdy
Prawdziwe trzęsienie ziemi nastąpiło w dalszej części rankingu. 18-letnia Lilli Tagger po wygraniu swojego pierwszego tytułu w Pradze zanotowała skok o 29 miejsc i zameldowała się na 45. pozycji. Powody do radości ma również Tamara Korpatsch, która po triumfie w Hamburgu przesunęła się o 35 lokat w górę. Na drugim biegunie znalazła się Emma Raducanu. Brytyjka spadła o 12 miejsc na 49. pozycję, a jej sytuacja może się pogorszyć, gdyż nie wystartuje w Kanadzie ani Cincinnati.
Sytuacja Polek w rankingu jest niejednoznaczna. Iga Świątek zajmuje obecnie 8. miejsce z dorobkiem 4539 punktów. Z kolei Maja Chwalińska zanotowała awans o jedną lokatę i jest teraz 21. rakietą świata. Znacznie gorzej wygląda sytuacja Magdy Linette, która zaliczyła spadek o 14 pozycji i aktualnie zajmuje 65. miejsce. Spadki dotknęły także inne znane zawodniczki, w tym Leylah Fernandez, która po utracie punktów za ubiegłoroczny triumf w Waszyngtonie osunęła się na 34. lokatę.
