Raków Częstochowa wchodzi w końcówkę sezonu pod wodzą nowego trenera, Dawida Kroczka, przed którym właściciel klubu jasno postawił cel: uratować europejskie ambicje w czterech ostatnich kolejkach ligowych.
Piątkowe spotkanie z Koroną Kielce to inauguracja nowego rozdziału w tym sezonie dla Częstochowian — i to w wyjątkowo trudnych okolicznościach. Kilka dni temu klub rozstał się z Łukaszem Tomczykiem, który prowadził zespół do przegranego finału Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze. Porażka w krajowym pucharze zamknęła Rakowowi bezpośrednią drogę do Ligi Europy, co oznacza, że ligowe punkty stały się teraz jedyną walutą, jaką klub może zapłacić za europejskie marzenia.
Nowy pierwszy trener „Medalików” nie ma złudzeń co do oczekiwań sternika klubu:
„Rozmowa z właścicielem Michałem Świerczewskim jest prosta: musimy realizować cele, wygrywać mecze i być jak najwyżej w tabeli".
Kroczek podkreśla, że klub przez ostatnie lata wyrobił sobie konkretną markę i konkretne standardy. Mistrzowski tytuł, dwa Puchary Polski, Superpuchar, regularna gra w Europie — to tło, na którym rozgrywa się każda rozmowa o przyszłości drużyny.
„Właściciel jasno stawia cele i doprowadza do możliwości gry o nie" — mówi nowy szkoleniowiec, dając do zrozumienia, że warunki do walki o sukces są stworzone.
W tygodniu poprzedzającym piątkowe starcie z Koroną Kielce Kroczek skupił się na organizacji defensywnej i grze bez piłki, a w ataku — na działaniach na połowie rywala. Rewolucji nie obiecuje:
„Ten Raków ma swoje DNA, z którego słynie i myślę, że nierozsądne by było zmieniać wszystkie rzeczy, a poza tym to jest niemożliwe w przeciągu trzech dni".
Zapowiada natomiast zmiany personalne oraz korektę organizacji w obronie i ataku.
Nowy szkoleniowiec zna klub z Częstochowy od środka — pracował w jego strukturach i także jako asystent Marka Papszuna. Co ciekawe, swoją ekstraklasową karierę zaczynał od ratowania Cracovii — i to właśnie po Jacku Zielińskim, który dziś prowadzi Koronę Kielce – drużynę, z którą Raków w piątek zagra mecz.
„Ciekawy zbieg okoliczności. Bardzo szanuję tego szkoleniowca" — przyznaje Kroczek. Presja go nie paraliżuje: „Musimy sobie zdać sprawę z tego, że mamy cztery spotkania i musimy zdobyć jak największą liczbę punktów. Każdy mecz jest inny".
