Właściciel Hull City nazwał zarzuty wobec Manchesteru City „finansowym dopingiem”

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
Właściciel Hull City nazwał zarzuty wobec Manchesteru City „finansowym dopingiem”
Fot. ANDREW YATES/AFP/Getty Images

Właściciel Hull City Acun Ilicali porównał zarzuty stawiane Manchesterowi City dotyczące łamania przepisów finansowych do dopingu. Po werdykcie niezależnej komisji, która uznała klub za winny 114 ze 115 zarzutów, zaapelował o na tyle surową karę, by odstraszyła ona inne zespoły.

Ilicali wypowiedział się w podcaście 1904 Club i jest jednym z pierwszych właścicieli klubów Premier League, którzy publicznie skomentowali tę decyzję. Zaznaczył, że Manchester City podtrzymuje swoją niewinność, a Premier League uważa inaczej. „Nie przesądzam, czy Manchester City jest winny, czy nie, bo klub twierdzi, że jest niewinny, a Premier League mówi, że jest inaczej” – powiedział. Dodał, że jeśli Manchester City nie jest niewinny, sprawa nie różni się od zdobycia medalu olimpijskiego dzięki dopingowi: „To w końcu finansowy doping”.

Ilicali domaga się kary, która odstraszy inne kluby

Właściciel Hull City sam odczuł konsekwencje przepisów finansowych. W 2025 roku klub został ukarany przez EFL za opóźnienia w płatnościach: nałożono na niego ograniczenia transferowe na trzy okna, z których jedno zostało później zawieszone. Zdaniem Ilicalego zarzucane City naruszenia są szczególnie niepokojące, bo niekontrolowane wydatki mogą dawać przewagę nad rywalami. Krytykował przy tym sprowadzanie czterech lub pięciu czołowych piłkarzy za ogromne kwoty z naruszeniem reguł.

Jeśli werdykt utrzyma się po odwołaniu, kara dla Manchesteru City powinna być proporcjonalna – przekonuje Ilicali. Ostrzegł przy tym, że zbyt łagodna sankcja może skłonić inne kluby do podjęcia podobnego ryzyka. „Jeśli wymierzy się łagodną karę, wszyscy będą tak postępować. Dla czystej przyszłości futbolu takie przypadki trzeba karać, zamiast pozwalać ludziom na podobne działania” – powiedział.

Ilicali podkreślił, że kluby o mniejszych zasobach finansowych i tak są w gorszym położeniu niż najbogatsze zespoły Premier League. Popiera zarabianie na przychodach wypracowywanych naturalnie, ale sprzeciwia się korzyściom osiąganym dzięki łamaniu zasad. „Jeśli dochodzi do jakiegoś błędu, nie chodzi o błąd, który popełniam i mogę potem zakwestionować. Takie błędy dają niektórym drużynom ogromną przewagę i to nie jest sprawiedliwe” – dodał. Manchester City zamierza się odwołać, a ewentualna kara będzie zależeć od rozstrzygnięcia apelacji. Sprawa wywołała już spekulacje dotyczące przyszłości klubu i jego piłkarzy.

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!