Atletico Madryt nie zamierza milczeć po porażce 1:2 z Barceloną. Klub złożył oficjalną skargę do Komitetu Technicznego Sędziów (CTA), domagając się wyjaśnień w sprawie cofnięcia czerwonej kartki dla Gerarda Martina. Decyzja arbitra Mateo Busquetsa Ferrera, który po interwencji VAR zmienił pierwotny werdykt, wywołała ogromne wzburzenie w szeregach gospodarzy.
Sytuacja dotyczy brutalnego wejścia Martina korkami w nogę Thiago Almady. Choć sędzia boiskowy od razu wyrzucił zawodnika Barcelony z boiska, po analizie wideo ukarał go jedynie żółtym kartonikiem. Przedstawiciele Atletico grzmią, że niemożliwe jest rywalizowanie w lidze, gdy przepisy tłumaczy się w jeden sposób, a stosuje w zupełnie inny. Frustracja w Madrycie narasta, bo to kolejna decyzja uderzająca w zespół w krótkim czasie.
Recydywa sędziowskich pomyłek
To drugi z rzędu mecz, w którym Atletico czuje się skrzywdzone przez arbitrów. Przed przerwą reprezentacyjną klub przegrał 1:2 z Realem Madryt, gdzie kontrowersje wzbudził brak rzutu karnego po starciu Daniego Carvajala z Marcosem Llorente. Teraz madrytczycy wytykają brak konsekwencji, przywołując przypadek Valentina Gomeza z Betisu. W tamtej sytuacji CTA uznało, że za niemal identyczny faul należała się czerwona kartka, co tylko potęguje poczucie niesprawiedliwości.
Zamiast gry dziesięciu na dziesięciu, Atletico musiało radzić sobie w osłabieniu przez całą drugą połowę starcia z Barceloną. Klubowe źródła podkreślają, że ich gniew wobec sędziów osiągnął punkt krytyczny w ciągu ostatnich 24 godzin. Teraz zespół musi błyskawicznie oczyścić głowy, ponieważ już w środę czeka ich pierwszy mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Ponownie zmierzą się z Barceloną, tym razem na Spotify Camp Nou.
