Nagłówki mediów sportowych wskazują na to, że Radosław Kucharski przeniesie się z Wisły Płock do Legii Warszawa i sprawa jest niemal przesądzona. Czy rzeczywiście tak jest?
Spekulacje wokół ewentualnego powrotu Kucharskiego do Legii nabrały tempa już zimą, gdy stanowisko trenera stołecznego klubu objął Marek Papszun — szkoleniowiec, który ma szczególnie cenić dotychczasowego dyrektora sportowego Nafciarzy. Wówczas temat przycichł, lecz nie zniknął. Teraz pojawia się na nowo.
Spekulacje dodatkowo podsyca sprawa Michała Żewłakowa, który został odsunięty ze stanowiska dyrektora sportowego Legii. Ma to być początek zmian w pionie sportowym – Piotr Zasada ma przejąć jego miejsce, natomiast wspomniany Kucharski trafiłby na jego dotychczasową posadę, czyli szefa działu skautingu.
Tymczasem w Płocku nie słychać o żadnych rozmowach ani planach odejścia dyrektora. Kucharski ma jeszcze w tym tygodniu zasiąść do rozmów z Mariuszem Misiurą, trenerem pierwszej drużyny Wisły, by podsumować zakończony sezon i omówić kwestie kadrowe, w tym zawodników z wygasającymi kontraktami. Trudno to odczytywać jako zachowanie człowieka, który mentalnie jest już gdzie indziej.
Ewentualny transfer napotyka na przeszkodę formalną: Kucharski związany jest z Wisłą Płock umową obowiązującą do końca czerwca przyszłego roku. Rozwiązanie kontraktu przed tym terminem wymagałoby od Legii wykupienia działacza — scenariusz trudny do realizacji, zważywszy na niełatwą sytuację finansową warszawskiego klubu.
Istnieje realna możliwość, że porozumienia pomiędzy stronami nie dojdzie w ogóle przed nowym sezonem — co oznaczałoby, że Kucharski pozostanie dyrektorem sportowym Wisły Płock, niezależnie od tego, czego życzyłyby sobie władze Legii.
