Wisła Kraków w tarapatach. Mariusz Jop mówi o huśtawce nastrojów

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
16 marca 2026 09:37
Wisła Kraków w tarapatach. Mariusz Jop mówi o huśtawce nastrojów

Mimo bezpiecznej przewagi w ligowej tabeli i statusu głównego kandydata do Ekstraklasy, Wisła Kraków w starciu z Miedzią Legnica pokazała twarz zespołu podatnego na kryzysy, zmuszając trenera Mariusza Jopa do gorzkich refleksji nad brakiem kontroli.

Chociaż przedmeczowe zapowiedzi trenera Mariusza Jopa sugerowały pewność siebie, rzeczywistość boiskowa niemal doprowadziła do sensacji. Wisła Kraków, mimo prowadzenia od 8. minuty po trafieniu Ángela Rodado, w drugiej odsłonie kompletnie zatraciła swój rytm, co bezlitośnie wykorzystali zawodnicy z Legnicy. Bramki Bartosza Kwietnia oraz Mateusza Bochnaka sprawiły, że to goście prowadzili 2:1, a nad Reymonta zawisło widmo kompromitacji. 

„Mówiłem o tym, że to co robimy, robimy dla kibiców, ale robimy też dla emocji. Myślę, że ta huśtawka nastrojów z happy endem, ze zwycięstwem, z bardzo trudnym rywalem, napawa optymizmem” – przyznał szkoleniowiec Krakowian.

Mariusz Jop nie gryzł się w język, analizując przyczyny tak głębokiego regresu w trakcie meczu. Szkoleniowiec zauważył, że problemem była przegrana rywalizacja fizyczna: 

„Zaczęliśmy przegrywać więcej pojedynków i to, że zbieraliśmy mniej drugich piłek. Sporo było grania długim podaniem (...) to było coś, co sprawiło, że ten mecz mieliśmy pod mniejszą kontrolą”.

Choć Jordi Sánchez w 82. minucie i ponownie Rodado w 88. minucie odwrócili losy spotkania, trener podkreślił, że powrót z wyniku 1:2 wymagał od zawodników nadludzkiego wysiłku mentalnego.

Sytuacja Wisły Kraków w tabeli ligowej wydaje się komfortowa – z dorobkiem 52 punktów po 25 meczach zajmuje ona fotel lidera, wyprzedzając drugi Śląsk Wrocław o 9 oczek. Statystyki bramkowe (57:24) oraz bilans 15 zwycięstw stawiają Krakowian w roli murowanego faworyta do bezpośredniego awansu. Jednak styl, w jakim Biała Gwiazda wywalczyła ostatnie trzy punkty, budzi uzasadniony niepokój. Seria trzech wcześniejszych remisów oraz fakt, że Miedź potrafiła zdominować lidera na jego terenie, pokazuje, że dominacja Wisły w lidze bywa krucha.

Opiekun Wisły stara się jednak szukać pozytywów w powrocie do skuteczności swoich napastników. Szczególne słowa uznania skierował do Jordiego Sáncheza, który po raz pierwszy zagrał w wyjściowej jedenastce:

„To spotkanie na pewno na plus. Zdobył bramkę, co najważniejsze. Z tego rozliczamy zawsze tych ofensywnych piłkarzy”. 

Jednocześnie Mariusz Jop liczy, że zespół niesiony emocjami z tego trudnego starcia, wskoczy na wyższy pułap dyspozycji.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!