Jarosław Królewski ponownie odniósł się do wydarzeń, które w ostatnich dniach wstrząsnęły krakowskim środowiskiem kibicowskim. Właściciel Wisły zapowiedział w Kanale Sportowym zdecydowane działania wewnątrz klubu i wyraźne odcięcie od określonych zachowań oraz grup.
Tragiczna śmierć 36-letniego kibica Hutnika Kraków wywołała szeroką dyskusję, która nie ominęła Wisły. Królewski już wcześniej przedstawił stanowisko klubu i zapowiedział ograniczenia dotyczące między innymi symboliki pojawiającej się na stadionie. Teraz szerzej opowiedział o kierunku, w którym zamierza podążać.
Teraz właściciel "Białej Gwiazdy" rozwinął swoje stanowisko. Nie zamierza walczyć z samą rywalizacją między kibicami czy emocjami towarzyszącymi piłce. Granicę stawia jednak w zupełnie innym miejscu.
– Między klubami jest rywalizacja i ostrzejsze relacje, nie pozbawiajmy ludzi emocji i nie róbmy z nich robotów. Ale niestety my musimy zacząć od siebie i popracować nad sobą. Skupię się na tym, co my robimy, a może za jakiś czas ktoś stwierdzi, że Wiśle się udało, więc może warto pomyśleć o tym na szerszą skalę. Ja mam swoją pracę do wykonania w Wiśle – powiedział Królewski w Kanale Sportowym.
Szczególnie stanowczo wypowiedział się na temat osób, które próbują narzucać klubowi własne zasady i powołują się przy tym na funkcjonujące w swoim środowisku kodeksy.
– Moja perspektywa jest taka, że z całym szacunkiem, ale to nie są kibice Wisły Kraków. Jak ktoś do mnie przychodzi z jakimś kodeksem, to mam to gdzieś. Oni chcą narzucać historycznemu klubowi wartości? Ten klub był tworzony, gdy Polska walczyła o niepodległość, który przetrwał wojnę, inne trudne momenty i etos tych ludzi w ogóle mi nie imponuje. Zamierzam być w tym bardzo radykalny. Jest to trudna walka, natomiast uważam, że dialogiem w moim środowisku, z moimi kibicami, jestem w stanie dojść do porozumienia – zadeklarował.
Królewski jednocześnie nie chce, aby wydarzenia z udziałem konkretnych osób prowadziły do przypisywania odpowiedzialności całemu środowisku Wisły. Jak zaznaczył, zdecydowana większość kibiców to ludzie funkcjonujący według normalnych zasad. Klub może natomiast decydować, z jakimi grupami sam nie chce być utożsamiany.
– To, co możemy zrobić, to jawnie odcinać się od funkcjonowania pewnych grup. To są dorośli ludzie. Nie chciałbym, aby domeną klubów piłkarskich czy ich właścicieli było martwienie się o gonitwy kibiców po Krakowie i zabieranie sobie koszulek. Jest to konkurs na nagrodę Darwina. Bo czym innym jest taki precedens? Jeśli ktoś uważa, że to wyrafinowana zabawa, to są naprawdę ciekawsze rzeczy do robienia w życiu – stwierdził.
W Wiśle nie należy zatem spodziewać się jednorazowej reakcji ograniczonej do wydarzeń ostatnich dni. Królewski przedstawia to jako proces dotyczący funkcjonowania klubu i jego otoczenia.
– Wisła skupia się na sobie i to będzie dłuższy proces – podsumował właściciel krakowskiego klubu.

