Leonardo Bittencourt świętował wyjątkowy jubileusz w barwach Werderu Brema, ale radosne chwile przyćmiły dramatyczne wydarzenia pod stadionem w Wolfsburgu. Doświadczony pomocnik zaliczył swój 300. występ w Bundeslidze w specjalnie przygotowanej na tę okazję koszulce. Choć na boisku jego zespół wywalczył bezcenne trzy punkty w walce o utrzymanie, poza obiektem doszło do regularnej bitwy z policją.
Sytuacja przed Volkswagen Arena wymknęła się spod kontroli, gdy fani z Bremy starli się z funkcjonariuszami. Niemiecki nadawca DAZN oraz organizacja Fanhilfe Bremen potwierdziły, że doszło do zamieszek, w których rannych zostało trzech policjantów, a dziesięciu kibiców trafiło do aresztu. Część grup ultras Werderu w ramach protestu zrezygnowała z wejścia na trybuny, co rzuciło cień na sportowy sukces drużyny i indywidualne osiągnięcie 32-letniego zawodnika, który rozegrał pełne 90 minut.
Koniec siedmioletniej przygody w Bremie
Dla Bittencourta był to moment pełen emocji, ponieważ pomocnik odejdzie z klubu latem po wygaśnięciu kontraktu. Piłkarz, który wcześniej reprezentował barwy Borussii Dortmund, Köln oraz Hoffenheim, nie krył dumy z faktu, że to właśnie w koszulce Werderu dobił do granicy 300 meczów w elicie. Zawodnik podkreślił w strefie mieszanej, że klub zajmuje szczególne miejsce w jego sercu, zwłaszcza że pozostał mu wierny nawet po spadku do 2. Bundesligi w 2021 roku.
Bittencourt trafił do Bremy w sezonie 2019/20, a rok później został wykupiony za 7 milionów euro. Przez siedem lat stał się jedną z najważniejszych postaci w szatni, co klub docenił okolicznościowym trykotem. Sam zawodnik przyznał, że zwycięstwo nad Wolfsburgiem było kluczowe dla jego nastroju, bo bez kompletu punktów powrót do domu po jubileuszu byłby fatalny. Teraz przed nim ostatnie miesiące w zespole, z którym przeszedł drogę od spadku po powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej.
