Al-Ahli wyrastało na faworyta w wyścigu o podpis Didiera Deschampsa, byłego selekcjonera reprezentacji Francji. Jak donoszą media, mimo zaawansowanych rozmów, trener nie zasiądzie na ławce saudyjskiego klubu.
Choć Didier Deschamps zamknął już rozdział pracy z kadrą narodową, 57-letni szkoleniowiec nie zamierza przechodzić na emeryturę. Dwukrotny mistrz świata otwarcie deklaruje chęć kontynuowania kariery w innej formie, co natychmiast wywołało poruszenie na rynku transferowym. Według doniesień RMC Sport, przedstawiciele Al-Ahli podjęli konkretne negocjacje z Francuzem, licząc na szybkie porozumienie. Rozmowy zakończyły się jednak bez oczekiwanego sukcesu, a szanse na współpracę drastycznie spadły w ostatnich godzinach.
Skomplikowane struktury blokują wielki transfer
Główną przeszkodą w zakontraktowaniu byłego trenera Olympique Marsylia okazał się specyficzny proces decyzyjny obowiązujący w saudyjskim futbolu. W strategiczne wybory klubu zaangażowanych jest wielu interesariuszy, co znacząco wydłuża wszelkie procedury. Taki kontekst uniemożliwił błyskawiczne zatrudnienie szkoleniowca, który oczekiwał konkretów. Deschamps, który prowadził Francję w 187 meczach i wygrał z nią mundial w 2018 roku, pozostaje zatem dostępny na rynku, czekając na propozycję gwarantującą większą stabilność i szybkość działania.
Sam trener jasno określił swoje nastawienie do dalszej pracy w świecie piłki. „W takiej czy innej formie” — przyznał niedawno Deschamps, sugerując, że wciąż czuje głód wyzwań po czternastu latach spędzonych na stanowisku selekcjonera Les Bleus. Mimo że Al-Ahli kusiło go ogromnymi możliwościami, Francuz nie zdecydował się na przeprowadzkę do Saudi Pro League. Jego imponujący bilans 122 zwycięstw z reprezentacją sprawia, że wciąż znajduje się na szczycie listy życzeń wielu czołowych zespołów, które szukają doświadczonego lidera.
