Fenerbahce wyrasta na zdecydowanego faworyta w wyścigu o podpis Masona Greenwooda i jest bliskie sfinalizowania rozmów z Marsylią. Jak donoszą media, turecki klub wyprzedził Romę, oferując warunki, którym rzymianie nie byli w stanie sprostać. Oficjalne potwierdzenie transakcji może nastąpić w ciągu najbliższych dni.
Negocjacje nabrały tempa, gdy Fenerbahce zaproponowało kwotę rzędu 40 milionów euro plus 2 miliony euro w bonusach. Choć początkowe żądania Marsylii oscylowały wokół 50 milionów euro, Turcy zdołali wypracować porozumienie. Kluczowym czynnikiem okazała się pensja zawodnika. Greenwood ma zarabiać w Stambule aż 11 milionów euro rocznie, co całkowicie zdystansowało ofertę finansową przedstawioną przez przedstawicieli Serie A. Manchester United również zarobi na tej operacji, zachowując prawo do 40 procent zysku z transferu.
Roma wycofuje się z licytacji o Anglika
Rzymianie nigdy nie złożyli formalnej oferty za Greenwooda, obawiając się konsekwencji finansowych. Władze klubu uznały, że tak wysokie zarobki dla jednego gracza mogłyby zburzyć hierarchię w szatni i skłonić innych zawodników do żądania podwyżek. Dodatkowo Roma musi uważać na restrykcje UEFA, ponieważ do tej pory nie przeprowadziła żadnej znaczącej sprzedaży. W tej sytuacji klub zaczął badać alternatywy, wśród których wymienia się takie nazwiska jak Assane Diao z Como, wyceniany na około 25-30 milionów euro.
Lista potencjalnych celów Romy jest długa, ale większość opcji budzi wątpliwości. Dan Ndoye jest obecnie nieosiągalny, a kandydatury Pepe z Porto czy Antony’ego z Realu Betis spotkały się z chłodnym przyjęciem. Z kolei Crysencio Summerville z West Hamu prawdopodobnie okaże się zbyt drogi dla budżetu włoskiego zespołu. Właściciele klubu dysponują gotówką, jednak sztywne ograniczenia finansowe sprawiają, że transfer Greenwooda za taką kwotę był od początku obarczony ogromnym ryzykiem dla stabilności rzymskiego zespołu.
