Alessandro Bastoni wyrasta na głównego bohatera transferowej sagi z udziałem Barcelony, ale jego cierpliwość właśnie się kończy. Włoski obrońca Interu Mediolan czeka na konkretne działania ze strony katalońskiego klubu, który mimo wcześniejszych ustaleń, wciąż nie przeszedł do fazy negocjacji z obecnym pracodawcą zawodnika.
Sytuacja jest o tyle zaskakująca, że Bastoni już w połowie kwietnia dał zielone światło na przeprowadzkę do Hiszpanii. Piłkarz wypełnił wszystkie prośby stawiane mu od stycznia i zaakceptował warunki pięcioletniego kontraktu. Mimo to, przez ostatnie trzy tygodnie Barcelona nie nawiązała kontaktu z Interem Mediolan, co potwierdziły władze włoskiego klubu. Środkowy obrońca czuje narastającą frustrację, ponieważ proces decyzyjny w stolicy Katalonii uległ całkowitemu zahamowaniu, a on sam pozostaje w zawieszeniu.
Hansi Flick blokuje transakcję
Głównym powodem przestoju jest postawa Hansiego Flicka. Niemiecki szkoleniowiec nie wydał jeszcze ostatecznej zgody na ten transfer, ponieważ ma wątpliwości dotyczące profilu Włocha. Flick szuka defensora dysponującego większą szybkością, który potrafiłby skuteczniej asekurować przestrzeń za linią obrony w przypadku kontrataków rywali. Trener Barcelony odłożył kluczowe decyzje kadrowe do momentu matematycznego zapewnienia sobie tytułu w La Liga, co może nastąpić już po nadchodzącym El Clasico.
Podczas gdy dyrektor sportowy Deco opowiada się za sprowadzeniem Bastoniego, klub sonduje alternatywy spełniające wymagania Flicka. Na liście życzeń znajdują się Cristian Romero oraz Micky van de Ven z Tottenhamu, choć ich transfer zależy od ewentualnego spadku londyńczyków z Premier League. Barcelona obserwuje także Jona Martina z Realu Sociedad, któremu brakuje jednak doświadczenia. Przyszły tydzień ma być decydujący dla obsady środka obrony w zespole z Camp Nou, a Bastoni czeka na jasny sygnał.
