Jannik Sinner dopiął swego i po raz pierwszy w karierze triumfował w turnieju Indian Wells. Włoch w wielkim finale pokonał Daniiła Miedwiediewa, choć losy spotkania ważyły się do ostatniej piłki. To zwycięstwo ma dla niego szczególny smak, ponieważ rok temu opuścił tę imprezę z powodu zawieszenia za doping.
Finałowe starcie dostarczyło kibicom ogromnych emocji, a o sukcesie Sinnera zdecydowały detale. Miedwiediew w pierwszym secie popełnił kosztowny błąd, puszczając piłkę, która ostatecznie wpadła w kort, co otworzyło Włochowi drogę do wygrania tie-breaka. W drugiej partii sytuacja stała się jeszcze bardziej dramatyczna. Rosjanin prowadził już 4:0, a Sinner zmagał się z problemami z ręką i popełnił podwójny błąd serwisowy. Wtedy nastąpił jednak nieoczekiwany zwrot akcji. Włoch wygrał siedem punktów z rzędu i przypieczętował tytuł, nie tracąc w całym turnieju ani jednego seta.
Milionowa nagroda i pogoń za liderem rankingu
Triumf w Kalifornii przyniósł Sinnerowi ogromne korzyści finansowe i rankingowe. Za zwycięstwo zainkasował czek na kwotę 1 151 380 dolarów. Do jego dorobku dopisano także 1000 punktów rankingowych, co pozwala mu realnie myśleć o zniwelowaniu straty do liderującego Carlosa Alcaraza. Hiszpan sensacyjnie odpadł w półfinale, co otworzyło przed Włochem szansę na zbliżenie się do szczytu zestawienia ATP. Sinner skompletował tym samym trofea we wszystkich sześciu turniejach rangi ATP Masters 1000 rozgrywanych na kortach twardych.
Mimo porażki powody do zadowolenia ma również Daniił Miedwiediew. Rosjanin za dotarcie do finału otrzyma 612 340 dolarów oraz 650 punktów, dzięki którym wróci do czołowej dziesiątki rankingu. Po wyeliminowaniu Jacka Drapera i Carlosa Alcaraza, Miedwiediew udowodnił, że wraca do najwyższej formy. Sinner z kolei potwierdził, że słabsze występy w Australian Open i Katarze były tylko wypadkiem przy pracy. Walka o fotel lidera światowego tenisa między nim a Alcarazem nabierze tempa w dalszej części 2026 roku.
