Arsenal Londyn szykuje się do pierwszego starcia w 1/8 finału Ligi Mistrzów, a oczy wszystkich zwrócone są na jednego zawodnika. Kai Havertz wraca do Leverkusen, by zmierzyć się z klubem, w którym dorastał. Niemiecki napastnik nie ukrywa, że to dla niego wyjątkowy moment.
Podczas wtorkowej konferencji prasowej Havertz przyznał, że powrót do Bayeru Leverkusen wywołuje w nim spore emocje. Piłkarz spędził w tym zespole dziesięć lat, zanim w 2020 roku zdecydował się na transfer do Chelsea. Teraz, po sześciu latach od odejścia z Bundesligi, znów pojawił się na dobrze znanym obiekcie. Zawodnik podkreślił, że spotkał wiele znajomych twarzy i czuje się tak, jakby wyjechał stąd zaledwie wczoraj. Na trybunach zasiądzie jego rodzina, w tym żona i syn, którzy przylecieli specjalnie z Anglii.
Plan Arsenalu na starcie z Bayerem Leverkusen
Mimo ogromnego sentymentu do byłego pracodawcy, Havertz stawia sprawę jasno. Niemiec przyjechał do Leverkusen po zwycięstwo i chce wrócić do Londynu z zaliczką przed rewanżem. Napastnik Arsenalu doskonale zdaje sobie sprawę z klasy przeciwnika i ostrzega swoich kolegów z drużyny. Przyznał wprost, że Bayer to bardzo dobry zespół, który jest niezwykle trudny do pokonania. Dla Kanonierów liczy się teraz tylko wygrana w pierwszym meczu, a dopiero później skupią się na ligowych zmaganiach w weekend.
Cały zespół Arsenalu koncentruje się wyłącznie na najbliższych dziewięćdziesięciu minutach. Havertz zaznaczył, że on i jego partnerzy z boiska myślą tylko o tym, by wygrać to spotkanie, a następnie powtórzyć ten wyczyn w drugim meczu. Niemiec zna specyfikę gry Bayeru od podszewki, co ma pomóc ekipie z Londynu w awansie do kolejnej rundy elitarnych rozgrywek. To będzie dla niego jeden z najważniejszych wieczorów w obecnym sezonie Ligi Mistrzów.
