Łukasz Masłowski ponownie zabrał głos w sprawie zimowych transferów Widzewa Łódź i jasno przedstawił kierunek, w którym klub chce iść przed kolejnym okresem sprzedażowym.
W ostatnich tygodniach pojawiały się sugestie, że Widzew może szykować kolejne poważne przetasowania w kadrze. Taki scenariusz wzbudzał niepokój, bo zespół i tak przeszedł już wiele zmian.
Masłowski przekonuje jednak, że klub nie chce działać nerwowo.
– Czujemy potrzebę stabilności. Wierzę w grupę, na jaką postawiliśmy, dlatego nie będzie żadnej rewolucji – powiedział dyrektor pionu sportowego Widzewa.
To nie znaczy, że zimą przy Piłsudskiego nie wydarzy się nic. Klub cały czas analizuje rynek i bierze pod uwagę pojedyncze ruchy, jeśli uzna je za potrzebne.
– Jesteśmy już w wirze pracy i śledzimy rynek zarówno pod kątem zimowego, jak i letniego okna transferowego – zaznaczył Masłowski.
Dużo będzie zależało od tego, jak w kolejnych tygodniach poradzi sobie obecna kadra. Widzew chce najpierw sprawdzić, czy zespół zacznie regularniej punktować i czy część zawodników przekona sztab, że warto na nich stawiać także w dłuższej perspektywie.
Dotyczy to również prawej strony obrony. Na dziś nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje w sprawie Marcela Krajewskiego, Jusufa Gazibegovicia czy Carlosa Isaaca.
Masłowski nie potwierdził też, że zimowym priorytetem będzie pozyskanie nowego napastnika. W kadrze są obecnie trzej gracze rywalizujący o jedno miejsce i dopiero kolejne mecze mają pokazać, czy ta pozycja rzeczywiście będzie wymagała wzmocnienia.
Widzew po 11 kolejkach zajmuje odległe 14. miejsce w tabeli Ekstraklasy. Od początku sezonu wygrał zaledwie jedno spotkanie. Najbliższym rywalem zespołu Mateusza Stolarskiego będzie Górnik Zabrze, który aktualnie jest liderem tabeli.

