Verstappen stawia warunki Red Bullowi. Jeżeli to zrobią, on wygra?

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
2 października 2025 13:51
Verstappen stawia warunki Red Bullowi. Jeżeli to zrobią, on wygra?

Dla Maxa Verstappena Grand Prix Singapuru nie będzie kolejnym punktem w kalendarzu. Holender wie, że jeśli chce jeszcze liczyć się w walce o mistrzostwo, musi trafić z formą właśnie tutaj – na torze, który od lat nie chce się przed nim ugiąć. Marina Bay nie wybacza błędów, a Red Bull nie może sobie pozwolić na kolejne potknięcie. Verstappen jasno daje do zrozumienia: albo dostanie samochód gotowy do walki, albo pożegna się z marzeniami o piątym tytule.

Singapur – twardy orzech dla Red Bulla

To jeden z najtrudniejszych rejonów na mapie Formuły 1 dla Verstappena i jego zespołu. Marina Bay to jedyny tor w obecnym kalendarzu, na którym Holender jeszcze nigdy nie wygrał. Rok temu zajął drugie miejsce i już wtedy nie owijał w bawełnę. Wskazał konkretny problem – zarządzanie oponami – i dziś tamte słowa brzmią jak zapowiedź rozliczenia.

Wiedzieliśmy, że będziemy mieli problemy” – mówił po wyścigu w 2024 roku. „Pierwszy przejazd był dla nas bardzo trudny z powodu dużej degradacji opon. Na drugim było już nieco lepiej, czułem się pewniej. Musimy się poprawić i nad tym będziemy pracować”.

Nie jest tajemnicą, że Verstappen nie lubi jeździć na pół gwizdka. Jeśli inżynierowie Red Bulla odrobią lekcję, Holender sam zadba o resztę. Jeśli nie – pretensji do siebie mieć nie będzie.

Punkty uciekają, czas też

Zostało siedem wyścigów do końca, a strata jest gigantyczna – 69 punktów do prowadzącego Oscara Piastriego. To nie jest przewaga, którą da się zniwelować przypadkiem. Verstappen musiałby regularnie odbierać Australijczykowi po dziesięć punktów na rundę. W historii F1 jeszcze nikt tego nie dokonał.

Nawet rywale nie wierzą w taki scenariusz. Charles Leclerc wprost przyznał, że Holender stoi przed zadaniem graniczącym z niemożliwym. A mimo to w Red Bullu wciąż tli się wiara. Ostatnia aktualizacja podłogi bolidu przyniosła zwycięstwa na Monzy i w Baku, więc w zespole wiedzą, że poprawki mogą zadziałać szybko.

Sam Verstappen także nie wygląda na człowieka pogodzonego z losem. Wziął udział w wyścigu GT3, gdy inni odpoczywali, co tylko pokazuje, że intensywność to jego domyślne ustawienie.

Singapur jako punkt graniczny

Eksperci nie mają wątpliwości – to moment prawdy. Jacques Villeneuve jasno stwierdził, że jeśli Verstappen nie zacznie zmniejszać strat właśnie w Singapurze, temat mistrzostwa będzie można zamknąć. A stawka to nie tylko przełamanie złej passy na Marina Bay. To być albo nie być w walce o tytuł.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!