Max Verstappen przyjeżdża do Monako z nadzieją na trzecie zwycięstwo w swojej karierze na najbardziej prestiżowym torze Formuły 1. Choć niedawno triumfował w Grand Prix Emilii-Romanii, nie ukrywa obaw przed ósmą rundą sezonu 2025. Holender otwarcie przyznaje, że nie wie, czego spodziewać się po swoim bolidzie na ulicach Księstwa.
Problemy Red Bulla na wolnych torach
Red Bull Racing, mimo że wciąż liczy się w walce o tytuł, wyraźnie traci na tempie na torach o niskiej prędkości. Monako, ze swoją ciasną i krętą charakterystyką, wpisuje się w schemat, na którym dotychczas brylowali kierowcy McLarena – Oscar Piastri i Lando Norris mają już na koncie łącznie pięć zwycięstw.
– Jeśli spojrzymy na średnią z Miami i Imoli, nie wygląda to zbyt dobrze – przyznał Verstappen. – Wiemy, że Monaco to zupełnie inna bajka. Do tej pory byliśmy naprawdę szybcy tylko na torach o wysokiej prędkości. A ten do nich nie należy. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, gdzie stoimy.
Tajemnicze piątki i nadzieja na sobotę
Choć Red Bull potrafi się zmobilizować na kwalifikacje – Verstappen zdobył dotąd trzy pole position, tyle samo co Piastri – problemy z początkiem weekendów wyścigowych pozostają nierozwiązane.
– Gdybym wiedział, dlaczego tak się dzieje, byłoby łatwiej – żartował Holender. – Nie robimy tego celowo, przysięgam. Piątek w Imoli był dla nas cenną lekcją. Udało się wiele dowiedzieć, co później przełożyło się na lepszą jazdę. Sporo czasu spędzamy też w symulatorze.
Verstappen zaznacza, że problemem może być konstrukcja auta:
– Nasz bolid już od prawie dwóch lat pracuje w bardzo wąskim oknie ustawień. To często oznacza słaby początek weekendu, ale zespół potrafi szybko reagować. W większości przypadków udaje się poprawić sytuację na sobotę.
A to właśnie kwalifikacje w Monako są kluczowe – każdy milimetr i każda setna sekundy może zadecydować o zwycięstwie, bo wyprzedzanie podczas wyścigu graniczy z cudem.
„To wyścig, który każdy chce wygrać”
Mimo wątpliwości co do formy bolidu, Verstappen podkreśla, że Monako wciąż działa na wyobraźnię każdego kierowcy F1. Zwyciężał tu już w 2021 i 2023 roku.
– To, jak trudny jest ten tor, zwłaszcza w kwalifikacjach, sprawia, że to jedno z największych wyzwań w całym sezonie. Historia, nawierzchnia, presja… To miejsce, które każdy chce dopisać do listy zwycięstw – mówił.
Holender traci obecnie 22 punkty do lidera klasyfikacji generalnej Oscara Piastriego. Wygrana w Monako mogłaby odwrócić losy walki o mistrzostwo. Zanim jednak będzie mógł o tym myśleć, musi przekonać się, czy jego Red Bull rzeczywiście będzie konkurencyjny na ulicach Monte Carlo.
Co czeka nas podczas zbliżającego się weekendu? Sprawdź ? Harmonogram GP Monako: terminarz na 23-25 maja 2025.
