Max Verstappen wywołał burzę podczas testów w Bahrajnie, ostro krytykując nową generację bolidów F1 szykowaną na 2026 rok. Holender stwierdził, że nadmierne skupienie na zarządzaniu energią przypomina mu Formułę E.
Jeff Dodds, szef Formuły E, postanowił wykorzystać te słowa i wysłał kierowcy Red Bulla zaczepną wiadomość. Zaproponował mu wizytę w Dżuddzie, gdzie w ten weekend odbywają się rundy elektrycznej serii. Dodds przyznał, że zrobił to w żartobliwym tonie, wiedząc, że Verstappen ceni tradycyjne wyścigi. Brytyjczyk uważa jednak, że komentarze mistrza świata to świetna okazja do promocji jego dyscypliny i pokazania, jak bardzo rozwinęła się technologia elektryczna w ostatnich latach.
Dodds przekonuje, że Verstappen pokochałby nową generację aut Gen4, która zadebiutuje w sezonie 2026/27. Maszyny te mają dysponować mocą 800 KM i napędem na cztery koła, co pozwoli na przyspieszenie do setki w zaledwie 1,8 sekundy. Według szefa serii, to znacznie lepsze osiągi niż w obecnym bolidzie F1 czy autach klasy GT3. Szef Formuły E podkreśla, że ich technologia jest zoptymalizowana pod jeden napęd, podczas gdy F1 musi szukać trudnego kompromisu.
Frustracja Verstappena wynika z faktu, że w 2026 roku połowa mocy w F1 będzie pochodzić z układu elektrycznego. Holender obawia się, że zamiast czystego ścigania, kierowcy będą musieli skupić się na oszczędzaniu energii. Dodds zauważa, że Formuła 1 próbuje połączyć ogień z wodą, chcąc zachować silniki spalinowe i ich dźwięk przy jednoczesnym nacisku producentów na elektryfikację. To właśnie ten technologiczny rozkrok sprawia, że trzykrotny mistrz świata nie czuje radości z jazdy nowym projektem.
