Barcelona oficjalnie zasiadła na tronie hiszpańskiej piłki. Drużyna prowadzona przez Hansiego Flicka w wielkim stylu przypieczętowała mistrzostwo La Liga sezonu 2025/26, pokonując Real Madryt 2:0 na Camp Nou. Katalończycy nie tylko upokorzyli odwiecznego rywala, ale zrobili to w momencie, gdy stawka była najwyższa. Teraz ich celem jest magiczna bariera 100 punktów.
Losy El Clasico rozstrzygnęły się błyskawicznie. Już w 20. minucie Marcus Rashford popisał się genialnym uderzeniem z rzutu wolnego, a chwilę później Ferran Torres wykończył składną akcję zespołu. Real Madryt, osłabiony brakiem kilku kluczowych graczy, był tłem dla świetnie dysponowanych gospodarzy. Królewscy musieli patrzeć, jak Barcelona świętuje tytuł, mając obecnie aż 14 punktów przewagi nad resztą stawki na trzy kolejki przed końcem rozgrywek.
Dramat w walce o utrzymanie i historyczny spadek
Podczas gdy góra tabeli świętuje, Real Oviedo żegna się z elitą. Bezbramkowy remis z Getafe sprawił, że klub stracił matematyczne szanse na ratunek i jako pierwszy oficjalnie spadł z ligi. W zupełnie innych nastrojach jest Levante. Karl Etta Eyong w 90. minucie starcia z Osasuną zapewnił swojej drużynie bezcenne zwycięstwo 3:2. Choć Levante zajmuje 19. miejsce, do bezpiecznej strefy traci już tylko trzy punkty, co zapowiada morderczą walkę do ostatniej minuty sezonu.
Fatalną serię kontynuuje Espanyol, który w 2026 roku nie wygrał jeszcze ani jednego meczu ligowego. Porażka 1:2 z Sevillą zepchnęła zespół na 16. lokatę, zaledwie dwa punkty nad strefą spadkową. Jeszcze niedawno klub marzył o europejskich pucharach, a dziś drży o ligowy byt. Barcelona natomiast skupia się na rekordach. Mając 91 punktów, potrzebuje trzech zwycięstw w ostatnich meczach, by wyrównać historyczne osiągnięcia Realu z 2012 i Barcelony z 2013 roku.
