Wisła Kraków jest już o krok od upragnionego meczu po czteroletniej przerwie poza Ekstraklasą. Choć kadra została w ostatnich tygodniach wzmocniona, klub nie zamierza wydawać dużych pieniędzy na transfery. O finansowych możliwościach beniaminka otwarcie opowiedział prezes Jarosław Królewski.
imo awansu klub nie planuje jednak zmiany swojej polityki transferowej. Jak przyznał Królewski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim, Wisła nadal będzie bardzo ostrożnie gospodarowała środkami przeznaczonymi na pozyskiwanie nowych zawodników.
– Nie jesteśmy dzisiaj w takiej pozycji, żeby kupować zawodników. Być może w tym okienku wydamy na zawodników w sumie maksymalnie 200-250 tysięcy euro za wszystkich, których mieliśmy. To się jeszcze waha – powiedział prezes Wisły.
Słowa Królewskiego pokazują, że nawet po powrocie do Ekstraklasy klub nie zamierza włączać się do wyścigu transferowego z najbogatszymi drużynami ligi. Wisła konsekwentnie stawia na model oparty na dokładnej analizie rynku i wyszukiwaniu zawodników, których można pozyskać bez wysokich kwot odstępnego.
Latem do krakowskiego zespołu dołączyli już Élie Youan, Maxence Maisonneuve, Jérémy Guillemenot, Marcel Łubik i Oumar Conté. Czterech pierwszych zawodników z pola trafiło do Wisły bez kwoty transferowej, co dobrze obrazuje kierunek obrany przez działaczy podczas budowy kadry.
Pierwszy mecz po powrocie do PKO BP Ekstraklasy „Biała Gwiazda” rozegra już w najbliższy weekend. Przy ulicy Reymonta zmierzy się z GKS-em Katowice.

