Jannik Sinner wyrasta na jednego z głównych dominatorów współczesnego tenisa, co potwierdził podczas turnieju w Indian Wells. Włoch nie stracił ani jednego seta w drodze po tytuł w Tennis Paradise. W wielkim finale pokonał Daniiła Miedwiediewa 7:6(6), 7:6(4), pieczętując swój pierwszy triumf w tej imprezie rangi Masters 1000. To zwycięstwo ma jednak znacznie głębszy wymiar historyczny niż tylko kolejna statuetka w gablocie.
Ekskluzywny klub legend tenisa
Dzięki wygranej w Indian Wells Sinner skompletował zestaw tytułów we wszystkich sześciu obecnych turniejach Masters 1000 rozgrywanych na twardej nawierzchni. Wcześniej wygrywał już w Kanadzie, Miami, Cincinnati, Szanghaju oraz Paryżu. Przed 2026 rokiem Indian Wells pozostawało jedynym miejscem, gdzie Włoch nie dotarł nawet do finału. Teraz dołączył do Rogera Federera i Novaka Djokovicia jako trzeci człowiek w historii, który wygrał komplet tych prestiżowych zawodów.
Włoski zawodnik bije rekordy pod względem tempa osiągania sukcesów. Mając 24 lata, jest najmłodszym tenisistą z tego elitarnego grona, któremu udało się zamknąć twardy zestaw. Dla porównania Federer dokonał tego w wieku 30 lat, a Djoković mając 31 lat. Sinner posiada obecnie 11 wielkich tytułów na kortach twardych, wliczając w to trzy triumfy wielkoszlemowe w Australian Open i US Open oraz dwa zwycięstwa w kończącym sezon turnieju ATP Finals w Turynie.
Mimo ogromnej dominacji na betonie, przed liderem rankingu stoją kolejne wyzwania na mączce. Novak Djoković pozostaje jedynym zawodnikiem, który wygrał wszystkie dziewięć turniejów rangi Masters 1000. Sinner, aby mu dorównać, musi jeszcze zatriumfować na kortach ziemnych w Monte Carlo, Madrycie oraz Rzymie. Na ten moment Włoch cieszy się jednak statusem trzeciego gracza w dziejach, który wygrał każdy duży turniej na swojej ulubionej nawierzchni.
