Felix Auger-Aliassime dołączył do Carlosa Alcaraza i Jannika Sinnera w elitarnym gronie zawodników urodzonych po 2000 roku. Kanadyjczyk właśnie przekroczył barierę 100 tygodni spędzonych w czołowej dziesiątce rankingu ATP. To potwierdzenie jego ogromnej regularności, którą prezentuje od czasu przełomowego sezonu w 2019 roku.
Choć 24-latek wciąż czeka na swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy lub triumf w turnieju rangi ATP 1000, jego dorobek dziewięciu wygranych turniejów pozwolił mu na stałe zagościć w światowej czołówce. W zestawieniu zawodników nowej generacji ustępuje jedynie Alcarazowi, który ma na koncie 213 tygodni w top 10, oraz Sinnerowi z wynikiem 186 tygodni. Auger-Aliassime wyprzedza za to takie nazwiska jak Holger Rune czy Ben Shelton.
Walka o ranking i klątwa paryskich kortów
Obecnie Kanadyjczyk zajmuje 6. miejsce w rankingu ATP, tracąc pozycję w pierwszej piątce po niespodziewanej porażce z Aleksandarem Kovacevicem w Hamburgu. Jego przewaga nad siódmym Daniiłem Miedwiediewem wynosi 240 punktów, a nad zamykającym dziesiątkę Aleksandrem Bublikiem aż 770 punktów. Taka zaliczka sprawia, że jego status jednego z najlepszych tenisistów świata wydaje się na ten moment niezagrożony, mimo nadchodzących wyzwań na mączce.
Teraz tenisista przenosi się do Paryża na Roland Garros, który statystycznie jest jego najsłabszym turniejem wielkoszlemowym. Auger-Aliassime legitymuje się tam bilansem 6-6, a w czterech z sześciu dotychczasowych startów odpadał już w pierwszej rundzie. Ponieważ rok temu pożegnał się z turniejem bardzo wcześnie, w tej edycji ma szansę na zdobycie dużej liczby punktów i dalszy awans w hierarchii męskiego tenisa.
