Stefanos Tsitsipas otwarcie skrytykował politykę ATP dotyczącą rosnącej liczby turniejów. Grecki tenisista zadeklarował gotowość do częstszych występów, ale pod warunkiem wyraźnego zwiększenia nagród finansowych dla zawodników.
Występując w podcaście What’s the Call, Tsitsipas nie gryzł się w język i wypunktował brak realnych zmian w systemie wynagrodzeń. Przyznał, że obecna sytuacja jest frustrująca, ponieważ federacja zmusza sportowców do cięższej pracy bez adekwatnej rekompensaty. Grek przypomniał rozmowę z przewodniczącym ATP, Andreą Gaudenzim, który obiecywał mu świetlaną przyszłość w ramach projektu OneVision. Według zawodnika szumne zapowiedzi z 2022 roku o nowej erze wzrostu i korzyściach dla graczy nie przełożyły się na znaczący wzrost wypłat trafiających do ich kieszeni.
Tenisista zwrócił uwagę na dramatyczne skutki przeładowanego kalendarza, łącząc go bezpośrednio z plagą kontuzji w 2025 roku. Zauważył, że rekordowa liczba wycofań z turniejów nie jest przypadkiem, lecz efektem skrajnego zmęczenia materiału. Choć Tsitsipas rozumie chęć zwiększenia zysków ze sprzedaży biletów i transmisji streamingowych, to uważa, że obecne wydłużenie turniejów rangi Masters 1000 poszło zdecydowanie za daleko. Sportowiec apeluje o znalezienie rozsądnego balansu, który pozwoliłby pogodzić interesy biznesowe z ochroną zdrowia zawodników startujących w cyklu.
